MANCHESTER UNITED - OD KOŁYSKI AŻ PO GRÓB | Fotka.com

MANCHESTER UNITED - OD KOŁYSKI AŻ PO GRÓB


Zoran Tošić pokazał się z bardzo dobrej strony w swoim pierwszym meczu od pierwszych minut dla FC Köln. Debiutu w Bury doczekał się natomiast Sam Hewson.

Ogólnie ten weekend n
ie był najlepszy dla Diabłów na obczyźnie. Porażki zaliczyli Welbeck w Preston, Hewson w Bury, a także Watford, który radził sobie dzisiaj bez Cleverley'a i Cathcarta.

Na boiskach Coca-Cola Championship Tom Cleverley w ostatniej chwili wyleciał ze składu przed dzisiejszym meczem Watfordu z Barnsley, a jego koledzy nie sprostali zadaniu i przegrali 0:1 z Barnsley.

Za to Danny Welbeck rozegrał całe spotkanie w barwach Preston North End, ale jego ekipa również przegrała - 0:2 z Swansea City. W League Two swój debiut zaliczył młody pomocnik wypożyczony d
o Bury w tym tygodniu - Sam Hewson. Jego ekipa przegrała 0:1 z Bradford City, a Sam na boisku pojawił się w 80 minucie.

W najlepszym nastroju z wypożyczonych Czerwonych Diabłów jest z pewnością Zoran Tošić, który wybiegł w podstawowej jedenastce ekipy FC Köln na dzisiejszy mecz z HSV Hamburg. Drużyna z Kolonii przegrywała 1:3 aby ostatecznie zremisować to spotkanie i w tym rezultacie spory udział miał właśnie Tošić.

Serbski skrzydłowy Manchesteru United w 88 minucie wypracował bramkę wyrównującą, dzięki której FC Köln uratowało punkt. W ekipie z Hamburga debiut zaliczył ex-Diabeł Ruud van Nistelrooy pojawiając się na boisku w końcówce meczu. Zoran Tošić został w tym meczu zmieniony w 92 minucie spotkania.

Lubisz to?
Tosić ogra się w Koeln i wróci do nas :)
6 Februari 2010

Spotkanie pomiędzy Manchesterem United a Portsmouth FC poprzedziła minuta ciszy, która upamiętniała ofiary monachijskiej tragedii, podczas której zginęło ośmiu piłkarzy Manchesteru United.

O ofiarach nie zapomnieli także kibice, którzy przygotowali piękną oprawę, która sprawia, iż rodziny ofiar mają świadomość, iż osoby, które odeszły od nas już 52 lata temu wciąż żyją w pamięci fanów z Old Trafford. Sam pojedynek został poprzedzony minutą ciszy.

Pierwszą groźną akcję w spotkaniu zainicjował Wayne Rooney, po którego zagraniu mieliśmy zamieszanie w polu karnym Portsmouth. Jednak obrońcy drużyny gości obronną ręką wyszli z tego zagrożenia.

Kolejne akcje piłkarzy Sir Alexa Fergusona nie przynosiły pożądanych skutków. Czerwone Diabły mimo, że miały optyczną przewagę nie potrafiły stworzyć większego zagrożenia pod bramką Jamesa.

Dość odważną interwencją w 17 minucie pojedynku popisał się Edwin van der Sar, który wybiegł daleko poza pole karne aby wybić na aut futbolówkę.

W 20 minucie spotkanie Davida Jamesa próbował pokonać Antonio Valencia, ale jego strzał wylądował na trybunach Old Trafford. Wydaje się, że w tej akcji lepszym rozwiązaniem byłoby zagranie piłki do Wayne'a Rooney'a, który znajdował się w znacznie lepszej pozycji.

Trzy minuty później ujrzeliśmy pierwszą żółtą kartkę w tym spotkaniu, a obejrzał ją Danny Webber, który w dość ostry sposób zaatakował Jonny'ego Evansa. Na kolejna indywidualne ostrzeżenie nie musieliśmy długo czekać, bowiem już chwilę później kartonik tego samego koloru ujrzał Jammie O'Hara.

Po 30 minutach gry mieliśmy dogodną sytuację dla United, bowiem na 20 metrze piłkę ustawił Nani, jednak z tego stałego fragmentu gry nic nie wyszło. Jedyną bonifikatą był rzut tożny, który został źle wykonany.

Niedługo potem przed szansą stanął Wayne Rooney, do którego zagrywał Nani, jednak strzał Anglika zza pola karnego okazał się niecelny.

Manchester United może jednak mówić o wielkim szczęściu, bowiem tylko przytomności umysłu Jonny'ego Evansa, który wybijał piłkę z linii pola karnego zawdzięczać można, iż w 34 minucie Portsmouth nie prowadziło 1-0.

Chyba tylko sam Dymitar Berbatow wie jak nie skierował piłki w światło bramki na 10 minut przed zakończeniem pierwszej połowy kiedy otrzymał fantastyczne podanie od Gary'ego Neville'a, do którego wcześniej zagrywał Nani. Chwilę później sędzia pokazał kolejną żółta kartkę. Tym razem ukarany został Tal Ben-Haim.

Kibice Manchesteru United musieli długo czekać, ale się doczekali. Po krótko wykonanym rzucie rożnym, gdy Valencia zagrywał do Neville'a, a ten do Fletchera Szkot posłał długą piłkę w pole karne gdzie czekał już Rooney. Anglik nie miał problemów z pokonanie Davida Jamesa strzałem głową z najbliższej odległości.

Na pierwszą bramkę kibice zgromadzeni na Old Trafford musieli czekać ponad 40 minut, zaś druga padła już chwilę później, bowiem w ostatniej minucie pierwszej części spotkania. Jej autorem Anthony Vanden Borre, bowiem piłka po odbiciu się od jego nóg zmyliła Davida Jamesa i wpadła do bramki. Duży udział przy bramce miał też Nani, który jako ostatni dotknął piłki z graczy United.

Czerwone Diabły drugą część spotkania zaczęły od niezłego rajdu Naniego, który zapowiadał się bardzo groźne. Portugalczyk podał do Berbatowa, który podciągnął akcję aż pod linię końcową boiska, następnie wycofał do Naniego, który uderzył mocno piłkę. Ta jednak poszybowała wysoko ponad bramką Jamesa.

W 55 minucie meczu stuprocentową szansę zmarnował Antonio Valencia. Ekwadorczyk rozpoczął akcję, po czym podał do Berbatowa na linię 16 metrów. Bułgar świetnie przerzucił piłkę nad dwoma obrońcami wystawiając piłkę sam na sam z bramkarzem Valencii. Antonio jednak nie dał rady pokonać goalkeepera gości.

Niedługo potem wynik na 3:0 podwyższył Michael Carrick. Po złym wybiciu piłki z pola karnego przez defensywę Portsmouth Anglik uderzył z pierwszej piłki sprzed pola karnego. Richard Hughes zmienił jeszcze tor lotu piłki próbując ją zablokować, która po odbiciu się od poprzeczki wpadła do bramki Jamesa.

Kolejna akcja to kolejny gol Manchesteru United. Dalekie podanie z głębi pola od Evansa do Berbatowa. Dymitar długo nie miał do kogo podać kręcąc się między rywalami w polu karnym. W końcu zdecydował się uderzyć i bez problemu skierował piłkę do siatki przeciwników.

Przy stanie 4:0 Sir Alex Ferguson zdecydował się dać nieco dłuższą okazję do gry trzem zawodnikom. W 66 minucie na murawę jednocześnie weszli Mame Biram Diouf, Michael Carrick oraz Darron Gibson zastępując Rooney'a, Berbatowa oraz Fletchera.

Zawodnicy Portsmouth byli w totalnej rozsypce. W 69 minucie Patrice Evra zagrywał piłkę z lewej strony pola karnego. Nani nie sięgnął jej głową, drugi w kolejce do strzału był Mame Diouf, jednak uprzedził go Marc Wilson, który próbując wybić piłkę strzelił trzeciego samobója w tym meczu.

Szansę na strzelenie swojego drugiego gola dla Manchesteru United miał w 81 minucie Diouf. Owen świetnie podał prostopadłą piłkę, Mame minął jednego rywala i stanął sam na sam z bramkarzem. Uderzył jednak piłkę nieco za mocno i ta przeleciała nad poprzeczką.

Chwilę później bardzo dobra akcja w wykonaniu Naniego i Evry. Portugalczyk zatrzymał na chwilę grę pozwalając Evrze wparować w pole karne na pełnej prędkości. Francuz jednak zamiast uderzać lekko dośrodkował piłkę co pozwoliło Jamesowi przerwać atak.

W 89 minucie po raz kolejny z dobrej strony pokazał się Patrice Evra atakując flanką bramkę Jamesa. Tym razem jednak Rocha skutecznie powstrzymał wślizgiem Evrę, który był o krok od wystawienia czystej piłki napastnikom Manchesteru United.

Pomimo doliczonych trzech minut wynik meczu nie uległ już zmianie. Obrona Portsmouth zaprezentowała dzisiaj mizerny poziom, o czym mogą świadczyć aż trzy samobóje i łączna ilość straconych goli.

Manchester United 5 - 0 Portsmouth FC
Bramki: Rooney 40', Vanden Borre 45' (sam.), Hughes 59' (sam.), Berbatow 61', Wilson 69' (sam.).

Man Utd: Van der Sar - Neville, Brown, Evans, Evra - Valencia, Fletcher (Gibson 67'), Carrick,
Nani - Rooney (Diouf 67'), Berbatow (Owen 67').

Portsmouth: James - Vanden Borre (Boateng 61'), Rocha, Wilson, Ben-Haim, Webber, Hughes, Mullins, O'Hara (Yebda 75'), Belhadj, Piquionne (Owusu-Abeyie 67').

Lubisz to?
konto usunięte
Glory Glory Manchester United!
6 Februari 2010
konto usunięte
Famull1920 nic nie szkodzi ;) Bramka była świetna... szkoda tylko, że był rykoszet... dlatego też samobój...
6 Februari 2010
No ostatnio było podobnie w meczu Bundesligi :) Brawo MU :)
6 Februari 2010

 

Jeśli Portsmouth myśli o wywiezieniu jakichkolwiek punktów w sobotnim meczu z Manchesterem United to na wysokości zadania będzie musiał stanąć David James. Angielski bramkarz do spotkania podchodzi jednak spokojnie i zapowiada, że powstrzyma Wayne'a Rooney'a.

Napastnik Czerwonych Diabłów w tym sezonie jest w życiowej formie. Rooney po 24 ligowych kolejkach ma na swoim koncie 20 trafień i przewodzi w klasyfikacji na najlepszego strzelca Premier League.

- Wayne jest klasowym zawodnikiem już od kilku lat - mówi James.

- Wiedziałem, że będzie strzelał więcej goli po odejściu Cristiano Ronaldo z Manchesteru United. W minionych dwóch czy trzech latach znacząco ułatwiał robotę Ronaldo, więc kwestią czasu było jego regularne trafianie do bramki.

- Obecnie Rooney częściej strzela gole niż je wypracowuje. Muszę przyznać, że jest w tym cholernie dobry! Niech zdobywa bramki do końca marca, a następnie oszczędza je na Mistrzostwa Świata - dodaje James.

Mimo fantastycznej formy Rooney'a James zaprzecza, że w sobotę Portsmouth będzie na Old Trafford świadkiem rzezi niewiniątek.

- Manchester United jest w świetnej formie i na pewno nie będzie łatwo. Wierzymy jednak, że w futbolu wszystko może się zdarzyć - twierdzi James.

Lubisz to?
Nie powstrzymał ani Wazzy ani swoich kolegów :D
6 Februari 2010
konto usunięte
Się wie :) Dzisiaj znowu zaliczył bramkę :)
6 Februari 2010
konto usunięte
wygrana 5 - 0 :D
6 Februari 2010

 

Sir Alex Ferguson jest tak skupiony na Manchesterze United, że zapomniał o meczu Chelsea, która we wtorek straciła punkty z Hull City (1:1).

Menadżer Czerwonych Diabłów we wtorkowy wieczór wybrał się na spotkanie Preston North End z Barnsley. Kiedy mecz się skończył Ferguson wsiadł do samochodu i w radiu usłyszał informację o wyniku na KC Stadium.

- Myślałem, że grają w środę. Tamtego wieczoru byłem na meczu, wyszedłem ze stadionu pięć minut przed końcem i usłyszałem w radiu, że Hull zremisowało z Chelsea - opowiada Sir Alex Ferguson.

Szkot na pewno nie przegapi niedzielnego starcia Chelsea z Arsenalem. Derby Londynu będą jeszcze ciekawsze jeśli dziś Manchester United pokona Portsmouth i wskoczy na pozycję lidera Premier League.

- Wygrana z Portsmouth jest kluczowa - mówi Ferguson.

- W naturze tej ligi leży to, że drużyny gubią punkty w najmniej spodziewanych momentach. Nie chcemy jednak aby w naszym przypadku stało się to rutyną - dodaje Szkot.

Lubisz to?
konto usunięte
Nooo... to by było coś :D fotel lidera będzie nasz :D
6 Februari 2010
Jeszcze niech jutro przegrają z Arsenalem :)
6 Februari 2010
konto usunięte
he he he pewnie teraz się cieszy z ich potknięcia :D
6 Februari 2010


Za nami już debiut Cristiano Ronaldo, teraz czas na wydarzenie z 28 września 2004 roku kiedy to Wayne Rooney zaliczył start jakiego sam sobie zapewne nie wyobrażał.

Historia: Na młodym Rooney'u spoczywała wówczas wielka presja wynikająca ze świetnej postawy na Mistrzostwach Europy oraz kwoty transferowej, która miała opiewać na około 28 milionów funtów. Anglik był poza grą przez 96 dni z powodu złamanej stopy. Trener Fenerbahce przed meczem stwierdził, że "Rooney to najbardziej ekscytujący angielski gracz od 30 lat". Niemiec dodał również: "Jeśli Rooney zagra będziemy na to przygotowani". Niestety goście nie byli przygotowani.

Okazja: Wynik spotkania otworzył Ryan Giggs dzięki czemu Czerwone Diabły mogły swobodniej konstruować kolejne akcje. Zaledwie po siedemnastu minutach Rooney popisał się świetnym wykończeniem i mógł cieszyć się z debiutanckiego gola w nowych barwach. Chwilę później Anglik ponownie wpisał się na listę strzelców kiedy to balansem ciała zwiódł przeciwnika i z dystansu posłał piłkę wprost do siatki. Nie był to koniec strzeleckich popisów Rooney'a, który tuż po przerwie wypracował rzut wolny i zamienił go na gola. Trzeba przyznać, że hattrick na Old Trafford w ramach Ligi Mistrzów to całkiem przyzwoite powitanie z nowymi kibicami i zespołem. Co ważniejsze United pewnie wygrało 6-2, a kolejne trafienia dokładali Ruud van Nistelrooy oraz David Bellion.

Następstwa: Mimo że Rooney w tak młodym wieku zawiesił sobie poprzeczkę stale jest kluczową postacią w ofensywie Manchesteru United. Anglik swojego setnego gola dla klubu zdobył w sierpniu 2009 roku, a w niedawnym spotkaniu z Arsenalem zdobył setną bramkę w rozgrywkach Premier League. Kto wie z iloma trafieniami na koncie sezon zakończy Rooney, który w klasyfikacji strzelców przegonił już Cristiano Ronaldo (118 bramek) o jednego gola.

 

BLOG NR 1600 !!!

Lubisz to?
Noo, zacząć od hat-tricka to coś wspaniałego.
6 Februari 2010


W dniu Walentynek w 2004 roku piłkarze Manchesteru United oraz City zaprezentowali światu jeden z najtwardszych oraz zaciętych rodzajów miłości.

Historia: Wydawało się, że przeciwnikiem United w piątej rundzie FA Cup będzie Tottenham, który do przerwy prowadził z Citizens aż 3-0. Joey Barton z Manchesteru City opuścił nawet boisko pod koniec pierwszej połowy, lecz podopieczni Kevina Keegana zdołali powrócić do gry i nieoczekiwanie awansować do kolejnej rundy. Walentyki lub nie atmosfera na Old Trafford była napięta od samego początku.

Okazja: Tuż przed przerwą Paul Scholes wyprowadził United na zasłużone prowadzenie, lecz pięć minut później Gary Neville otrzymał od arbitra walentynkowy prezent w postaci czerwonej kartki za uderzenie głową Steve'a McManamana. Po pierwszej połowie City, które nie wygrało w lidze od czternastu spotkań pewnie ruszyło do ataku. Podopieczni Sir Alexa Fergusona dość szybko odpowiedzieli golami Ruuda van Nistelrooya oraz Cristiano Ronaldo, który dodatkowo asystował przy trafieniu Holendra. City przedłużyło swoje nadzieje na awans golem Michaela Tarnata na 3-1, lecz chwilę później po raz kolejny dał znać o sobie Ruud van Nistelrooy ustalając wynik spotkania.

Następstwa: Dwa gole Holendra pomogły Czerwonym Diabłom w awansie do półfinału, gdzie czekał "niepokonany" w tamtym sezonie Arsenal. Bohaterem został Paul Scholes, którego bramka zapewniła United awans do finału gdzie podopieczni Sir Alexa Fergusona pewnie ograli Millwall 3-0 i cieszyli się z kolejnego trofeum.

Lubisz to?
konto usunięte
Spójrzmy tylko na tytuł i na obrazek :D Prawie jak o gejach :p ale wiemy, że prawie robi różnicę hehe :p
6 Februari 2010
Van Gol strzelił wiele ważnych goli dla MU :)
6 Februari 2010

Dziś obchodzimy 52. rocznicę najbardziej tragicznego wydarzenia jakie kiedykolwiek spotkało Manchester United. 6 lutego 1958 roku doszło bowiem do katastrofy lotniczej w Monachium, w której życie straciło 23 ludzi.

Podopieczni Matta Busby'ego wracali z Jugosławii po remisie 3:3 przeciwko Red Star Belgrad w ramach Pucharu Europy. Monachium było przystankiem, podczas którego uzupełniono paliwo. Wszystko przebiegało zgodnie z planem i nikt nie spodziewał się tego, co miało wkrótce nadejść.

Dwie pierwsze próby startu zakończyły się niepowodzeniem. Piloci zrezygnowali jednak z przymusowego dłuższego przystanku w Monachium i podjęli trzecią próbę odlotu do Manchesteru. W tym momencie zaczął padać śnieg co było jedną z przyczyn tego, iż samolot nie oderwał się od płyty lotniska. Po chwili było już zbyt późno na zatrzymanie maszyny, która przebiła ogrodzenie, a następnie zahaczyła skrzydłem o pobliski dom.

Samolot zaczęły powoli ogarniać płomienie, dlatego kapitan James Thain rozpoczął jak najszybszą ewakuację, która z pewnością uratowała kilka ludzkich istnień. Bezpośrednią śmierć w Monachium poniosło 20 osób, 3 kolejne zmarły w wyniku odniesionych obrażeń. Wśród nich było 8 zawodników Manchesteru United oraz 3 osoby bezpośrednio związane z klubem, co było niepowetowaną stratą.

Tacy zawodnicy, jak Geoff Bent, Roger Byrne, Eddie Colman, Duncan Edwards, Mark Jones, David Pegg, Tommy Taylor, Liam Whelan już nigdy nie wybiegli na murawę, nie mogli cieszyć się z wygranego meczu czy strzelonej bramki, jednak kibice o nich pamiętają i wciąż mają ich w swoich sercach...

Odbudowa drużyny po tak straszliwym ciosie nie była łatwa. Szeregi United zasiliła grupa młodych, rezerwowych graczy, którzy nie byli przygotowani do tak nagłego wejścia do pierwszego składu. Tak sądziła większość piłkarskiego świata, jednak już 10 lat po tragedii ci właśnie zawodnicy sięgnęli po najważniejsze trofeum w klubowym futbolu - Puchar Europy.

Nieoceniony wkład w ten sukces miał Matt Busby, którego podopieczni zostali nazwani Dzieciakami Busby?ego. Dzięki niemu klub zdołał powrócić na sam szczyt, czego niewielu mogło się spodziewać.

Dzisiejsze spotkanie z Portsmouth będzie dopiero szóstym meczem, rozgrywanym w dniu rocznicy tragedii. Zawodnicy wybiegną na murawę z czarnymi opaskami na ramionach, a spotkanie rozpocznie się minutą ciszy w celu upamiętnienia wszystkich poległych tamtego dnia.

Obszerny opis tego, co wydarzyło się w Monachium 6 lutego 1958 roku znajdziecie
TUTAJ.

 

Lubisz to?
konto usunięte
Pamiętamy [*] Taka straszna tragedia [*]
6 Februari 2010
konto usunięte
Pamiętamy [*]
6 Februari 2010
No chłopaki się dziś postarali, żeby ich godnie uczcić.
6 Februari 2010

Dziś o godzinie 16:00 czasu polskiego Manchester United zmierzy się na Old Trafford w meczu 25. kolejki Premier League z Portsmouth. Jeżeli Czerwone Diabły zdobędą trzy punkty to awansują na pierwsze miejsce w tabeli angielskiej.

Przed dzisiejszym spotkaniem sytuacja obu drużyn jest diametralnie różna. Manchester United walczy o czwarte z rzędu mistrzostwo Anglii, a Portsmouth marzy o pozostaniu w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii. Jednakże jeżeli obie drużyny chcą zrealizować swoje cele, to jutro powinny zdobyć komplet punktów.

Fakty meczowe

Spotkania obu drużyn

- Oba zespoły grały ze sobą 74 razy. Manchester United wygrał 35, a Portsmouth 20 meczów;

- Czerwone Diabły wygrały wszystkie 6 pojedynków z Pompey, które zostały rozegrane na stadionie Old Trafford w ramach rozgrywek Premier League. Co więcej United w 5 meczach zachowali czyste konto, a w sumie stracili zaledwie jedną bramkę;

- Wayne Rooney strzelił 9 goli w 12 pojedynkach ligowych z Portsmouth.

Manchester United

- W ostatnich 6 meczach Czerwone Diabły zdobyły 16 punktów;

- mistrz Anglii stracił zaledwie jednego gola w ciągu 7 ostatnich spotkań w ramach rozgrywek Premier League rozegranych na Old Trafford;

- Paul Scholes zdobył 99 bramek w lidze angielskiej. Jeżeli w sobotę strzeli gola to dołączy do Ryana Giggsa oraz Wayne'a Rooney'a, którzy w Premier League strzelili już co najmniej 100 goli.

Portsmouth

- Pompey wygrali zaledwie 1 z ostatnich 8 spotkań ligowych (jedna wygrana, dwa remisy oraz pięć porażek);

- W 23 spotkaniach w Premier League Portsmouth zgromadziło zaledwie 15 punktów. Jest to najgorszy wynik w całej historii rozgrywek;

- Pompey wygrali zaledwie jedno z ostatnich 25 wyjazdowych pojedynków w lidze angielskiej.

Najlepsi strzelcy

Man Utd: Rooney: 22 bramek (19 w lidze); Berbatow: 7 bramek (7 w lidze); Owen: 7 bramek (2 w lidze)

Portsmouth: Piquionne: 6 bramek (3 w lidze); Dindane: 5 bramek (4 w lidze)

Ostatnie spotkania ligowe zespołów

Man Utd (wygrana 3:1 z Arsenalem na wyjeździe): Van der Sar, Rafael Da Silva, Jonathan Evans, Brown, Evra, Scholes (Giggs 71'), Carrick, Fletcher, Nani (Berbatow 89'), Rooney, Park (Valencia 87').

Portsmouth (porażka 0:1 z Fulham na wyjeździe): James, Finnan, Wilson, Ben-Haim, Belhadj, Yebda, Basinas (Owusu-Abeyie 82'), Boateng, O'Hara, Dindane, Piquionne (Webber 62').

Ostatni pojedynek

28 listopada 2009 roku
Portsmouth - Manchester United 1:4
Bramka: Boateng 32' (k.) - Rooney 25' (k.), 48', 54' (k.), Giggs 87'.

Przewidywane kadry:

Manchester United: Van der Sar, Kuszczak, Neville, Brown, Rafael, Vidić, Evans, Evra, Fabio, Park, Nani, Valencia, Carrick, Scholes, Fletcher, Gibson, Anderson, Giggs, Rooney, Owen, Berbatow, Diouf.

Portsmouth: James, Finnan, Ben-Haim, Belhadj, Boateng, O'Hara, Wilson, Yebda, Basinas, Owusu-Abeyie, Piquionne, Webber, Dindane, Ashdown, Rocha, Mullins, Vanden Borre, Hughes, Ashdown, Kanu.

 

Manchester United vs Portsmouth

06.02.2010r. godzina 16.00

Lubisz to?
Hehe, ale porównanie :) Ale trafiłem wynik w punkt :)
6 Februari 2010
konto usunięte
Jest wygrana :D Gdyby te 3 gole wpadły do odpowiedniej bramki to byśmy przegrali 2:3 :p
6 Februari 2010

Agent Nemanji Vidica zdementował rewelacje na temat zainteresowania Milanu serbskim obrońcą.

Spekulacje na temat przyszłości Vidica w Manchesterze United nie milkną. Brytyjska prasa pisze, że rodzina Serba nie czuje się najlepiej w Anglii dlatego zawodnik najprawdopodobniej latem zmieni klub.

Wśród przyszłych pracodawców Vidica najczęściej wymienia się Real Madryt. W piątek pojawiła się natomiast informacja o rzekomym zainteresowaniu AC Milanu. Włosi w ramach rozliczenia mieliby zaoferować mistrzom Anglii Klaasa-Jana Huntelaara.

- Kiedy zawodnik gra dla tak wielkiego klubu to trudno o jakąkolwiek zmianę. Plotki pojawiły się kilka dni po zakończeniu okienka transferowego. To jakaś sprzeczność prawda? - mówi Silvano Martina w rozmowie z calciomercato.com.

- Nie ma nic na rzeczy i w przyszłości również nie będzie.

- Bezcelowe jest dyskutowanie o przyszłości tylko dlatego, że zawodnik jest kontuzjowany lub nie gra dobrze - dodaje agent Vidica.

 

AKTYWNOŚĆ - 162 MIEJSCE

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
Uwielbiam dziennikarzy, nic się nie dzieje to wymyślą coś śmiesznego :D
6 Februari 2010
konto usunięte
He he he mówiłam, że on się nigdzie nie wybiera :)
6 Februari 2010

Harry Redknapp uważa, iż Wayne Rooney dzięki założeniu rodziny stał się absolutnie najlepszym piłkarzem na świecie.

- Rooney to prawdziwy mężczyzna. Jego żona i syn sprawili, że jest najlepszym graczem na świecie - mówi Redknapp.

- Wayne posiada ogromny potencjał. Teraz jest inny: nie gra już agresywnie, nie traci głowy na boisku i gra bardzo spokojnie. Moim zdaniem Rooney prowadzi świetny styl życia - dodaje boss Tottenhamu.

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
Dojrzał, jego gra stała się lepsza, może będą dwie korony w tym sezonie :)
6 Februari 2010
1 250 251 252 253 254 412