MANCHESTER UNITED - OD KOŁYSKI AŻ PO GRÓB | Fotka.com

MANCHESTER UNITED - OD KOŁYSKI AŻ PO GRÓB

 

Sir Alex Ferguson stał się drugim menedżerem Manchesteru United w historii, który przekroczył barierę tysiąca spotkań na ławce trenerskiej. Miało to miejsce 23 listopada 2004 roku, a rywalem Czerwonych Diabłów był Olympique Lyon.

Historia: Sir Matt Busby prowadził United w 1141 spotkaniach na przełomie dwudziestu pięciu lat i wydawało się, że nikt nie pobije tego osiągnięcia. Mimo że pierwsze cztery lata Fergusona w Teatrze Marzeń nie były najlepsze to wygranie FA Cup w 1990 roku rozpoczęło nową erę dla klubu, który bez wątpienia stał się najlepszym brytyjskim zespołem ostatnich dwóch dekad.

Okazja: Mecz z Lyonem był piątym w fazie grupowej, dzięki czemu Czerwone Diabły mogły sobie już zapewnić awans. Przed spotkaniem, już na murawie stadionu, dyrektor wykonawczy David Gill wręczył Sir Alexowi butelkę wina z 1986 roku, w którym to Szkot obejmował posadę menedżera. Ferguson następnie zrobił sobie pamiątkowe zdjęcie z piłkarzami i mógł w spokoju obserwować potyczkę z francuskim rywalem. Autorem pierwszego trafienia był Gary Neville, który z bliskiej odległości mocnym uderzeniem wpakował piłkę do siatki. Goście zdołali odpowiedzieć bramką Mahamadou Diarry, który strzałem z dystansu pokonał Roya Carrolla, lecz należy dodać, że reprezentant Irlandii Północnej powinien był spokojnie wybronić to uderzenie zmierzające w sam środek bramki. Czerwone Diabły chciały jednak za wszelką cenę wygrać mecz, czego efektem była bramka głową Ruuda van Nistelrooya, który wykończył dośrodkowanie Rio Ferdinanda. Holender w poprzednim zremisowanym 2-2 spotkaniu z Lyonem zdobył oba gole, a trafienie z 23 listopada było jego 36 trafieniem w Lidze Mistrzów w 37 występach. Wynik meczu się już nie zmienił, dzięki czemu tysięczne spotkanie Sir Alexa Fergusona przeszło do historii jako zwycięskie oraz zapewniające awans do dalszej fazy rozgrywek.

Następstwa: "Cały dzień byłem trochę nerwowy, ponieważ wszystko mogłoby runąć jeśli byśmy przegrali" - mówił po meczu Sir Alex. "Lecz mówiłem sobie, że przed tym meczem było 999 innych i porażki się zdarzają. Miałem nadzieję na wygraną i wieczór okazał się świetny. Rekord strzelecki van Nistelrooya jest niesamowity, wykorzystał swoją jedyną szansę co jest fantastyczne". Dziennikarze zastanawiali się również kiedy Sir Alex Ferguson otworzy wino otrzymane przed samym spotkaniem. "Nie sądzę, żeby długo wytrzymało!" - zażartował Szkot. "Rzucę monetą i zadecyduje czy otworzyć je dzisiaj czy jutro rano!". Niestety dobra passa w Lidze Mistrzów nie trwała długo, bowiem w dwumeczu z Milanem Włosi dwukrotnie okazywali się lepsi i wygrywali 1-0. Sir Alex Ferguson dalej śrubuje swój niesamowity rekord, a wczorajsze spotkanie z Portsmouth było już 1314-tym pod wodzą Szkota.

Lubisz to?
Znajdźcie mi trenera z taką ilością spotkań w jednym klubie :)
8 Februari 2010

 

W październiku 2004 roku Arsenal przyjechał do Teatru Marzeń z celem uniknięcia porażki i zanotowania tym samym 50 meczu bez porażki. Podopieczni Sir Alexa Fergusona mieli jednak inne plany na tamto popołudnie...

Historia: Sezon 2003/04 United zakończyło ze stratą jedenastu punktów do Arsenalu, który na przełomie rozgrywek ani razu nie schodził z boiska pokonany. Podopieczni Arsene Wengera świetnie rozpoczęli również sezon 2004/05 gdzie nie przegrali pierwszych dziewięciu spotkań, zatem spotkanie na Old Trafford było dla nich okazją do przedłużenia passy i utarcia nosa Czerwonym Diabłom, którzy za wszelką cenę nie chcieli dopuścić do 50 spotkania bez porażki Kanonierów. Mówi się nawet, że piłkarze Arsenalu pod koszulkami założyli t-shirty z napisami "50 bez porażki", lecz piłkarze Manchesteru United pokrzyżowali plany Londyńczykom.

Okazja: W tym sezonie kluczowym rywalem w walce o tytuł była również Chelsea, lecz to pojedynki United z Arsenalem elektryzowały najbardziej. Gra była naprawdę ostra i aż ciężko uwierzyć, że sędzia Mike Riley pokazał zaledwie pięć kartek. Wraz z końcem spotkania można było wyczuć, że zespół Arsene Wengera chce za wszelką cenę utrzymać remis i uniknąć porażki, a tutaj swej szansy upatrywała drużyna Sir Alexa Fergusona zaczynając coraz odważniej atakować. W 73 minucie Wayne Rooney wywalczył niezasłużoną jedenastkę, którą na bramkę zamienił Ruud van Nistelrooy. W doliczonym czasie gry Alan Smith dograł jeszcze do Rooney'a, obchodzącego swoje 19 urodziny, zaś młody Anglik z kilku metrów wpakował piłkę do siatki. Passa Arsenalu skończyła się zatem na 49 spotkaniach, Kanonierzy z pewnością liczyli na coś więcej niż 0-2 na Old Trafford.

Następstwa: Po meczu doszło do pamiętnej "bufetowej walki" kiedy to piłkarze w szatni zaczęli rzucać w siebie kawałkami pizzy oraz kanapek. Sprawa została dość mocno nagłośniona przez media, lecz angielska federacja nie podjęła żadnych kroków. Jak na ironię w losowaniu Carling Cup oba zespoły trafiły do jednej pary, zaś w drugiej części sezonu Manchester United również utarł nosa Wengerowi na Highbury wygrywając pamiętny mecz. Ostatni śmiech należał jednak do Arsenalu, który pokonał United w finale Pucharu Anglii.

Lubisz to?
Kanonierzy ostatnimi czasy nie mają szczęścia do MU.
8 Februari 2010

 

Craig Fagan stanął w obronie Rio Ferdinanda. Gracz Hull City uważa karę Angielskiej Federacji Piłkarskiej za zbyt ostrą.

Ferdinand został ukarany przez Football Association za uderzenie łokciem Fagana podczas meczu z Hull. Urodzony w Birmingham zawodnik uważa jednak, że zachowanie Rio nie było celowe.

- Blokowałem go aby nie pokrył Anthony'ego Gardnera, ale nie sądziłem, że uderzył mnie łokciem. Myślałem, że zostałem popchnięty - powiedział Fagan.

- Dopiero następnego dnia usłyszałem, że został wezwany przez FA co szczerze mówiąc mnie zdziwiło.

- Po meczu dał mi swoją koszulkę i sądzę, że nie było w nim żadnej złośliwości - zakończył napastnik Tygrysów.

Lubisz to?
A to ciekawe, a myślałem, że on jest za tą karą.
8 Februari 2010

Redaktorzy "Sky Sports" przygotowali statystyki ze spotkania 25. kolejki Premier League pomiędzy Manchesterem United a Portsmouth. Mecz zakończył się zwycięstwem Czerwonych Diabłów 5:0. 

Manchester United vs Portsmouth  

5 Bramki 0
2 Bramki w pierwszej połowie 0
17 Strzały 6
4 Celne 3
13 Niecelne 3
4 Strzały zablokowane 2
12 Rzuty rożne 1
7 Faule 11
1 Spalone 0
1 Żółte kartki 4
0 Czerwone kartki 0
85,1% Celne podania 79,9%
21 Próby wślizgów 16
90,5% Udane wślizgi 87,5%
58,6% Posiadanie piłki 41,4%

Lubisz to?
Zdecydowana przewaga i zdecydowane zwycięstwo :)
8 Februari 2010

 

Boss Manchesteru United Sir Alex Ferguson współczuje Avramowi Grantowi. Izraelski trener przeżywa w klubie ciężkie chwile, których Ferguson mu nie zazdrości.

Portsmouth jest obecnie zadłużone na 60 milionów funtów. W przyszłym tygodniu klub czeka rozprawa sądowa, na której mogą stracić kolejne 11 milionów. Na dodatek klub nie wypłacił pensji zawodnikom przez ostatnie trzy miesiące.

Kolejną złą wiadomością jest postawa właściciela klubu, miliardera z Hongkongu Balrama Chainraia. Przyznał on, że nie zna się na piłce nożnej i nie chce tego klubu.

Ferguson powiedział: - Kiedy widzisz co się tam dzieje musisz mu współczuć. To bardzo trudne. Można sobie wyobrazić co on teraz czuje.

- Nie miał kontaktu z futbolem przez półtora roku. To trudne dla każdego szkoleniowca gdyż nie dostajesz posady premiera, księgowego czy bankiera. Jesteśmy bardzo związani z piłką nożną i musimy czekać na oferty z innych klubów.

- On chciał wejść do branży co okazało się bardzo trudne - zakończył Ferguson.

Lubisz to?
Portsmouth na bank spadnie.
8 Februari 2010

Gary Neville ostrzegł Chelsea, że to Manchester United jest teraz faworytem w wyścigu o mistrzowski tytuł.

Zdobywając pięć bramek w meczu przeciwko Portsmouth Diabły przesunęły się o punkt nad The Blues w ligowej tabeli. Warto przypomnieć, że podopiecznych Carlo Ancelottiego czeka jeszcze szlagierowe starcie z United na Old Trafford w kwietniu co stawia aktualnych mistrzów w bardziej komfortowej sytuacji.

"Fakt, że jesteśmy teraz o punkt wyżej pomaga" - powiedział Neville dla MUTV. "Wszystko jest teraz w naszych rękach. Do tej pory nie było, bo traciliśmy do Chelsea cztery punkty."

"Cieszymy się z takiego przebiegu zdarzeń i chcemy powiększyć naszą przewagę nad nimi przed bezpośrednim meczem na Old Trafford. Musimy się skoncentrować na nadchodzących spotkaniach i inkasować komplety punktów."

"Przez cały dotychczasowy sezon gole padały po uderzeniach wielu członków drużyny" - powiedział angielski obrońca. "To ważne dla zespołu aby każdy miał swój wkład w końcowy rezultat. Będziemy potrzebować wszystkich bramek jakie jesteśmy w stanie zdobyć, ponieważ zbliża się decydujący etap sezonu."

 

AKTYWNOŚĆ - 163 MIEJSCE (- 1)

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
Po wczorajsze porażce Arsenal już chyba odpadł. Zostało nam tylko Chelsea. Damy radę :)
8 Februari 2010

Patrice Evra nie krył radości po zwycięstwie Manchesteru United nad drużyną Portsmouth.

Evra jak zwykle był pełen energii na murawie i Diabły bez problemów wygrały z ostatnią drużyną ligowej tabeli po bramkach Rooney'a, Berbatowa i trzech samobójczych trafieniach.

Francuz przyznał, że podopieczni Fergusona mogli objąć prowadzenie znacznie wcześniej, ale po zdobyciu pierwszych goli lewy obrońca United wiedział, że zwycięzca może być tylko jeden.

"To dla nas świetny wynik" - powiedział Evra dla MUTV. "Jesteśmy niezwykle zadowoleni z naszej postawy i strzelenie tak wielu bramek było wspaniałe."

"Nie przejmowałem się niewykorzystanymi sytuacjami, bo wiedziałem, że to my wygramy to spotkanie, ale byłem zły, że nie zdobyliśmy szybciej gola. Na szczęście trafiliśmy do siatki rywali we właściwym momencie, tuż przed przerwą. 2-0 robi wielką różnicę, bo zdecydowanie ciężej jest gonić wynik. My jednak parliśmy naprzód i ozdobiliśmy nasze spektakularne zwycięstwo jeszcze kilkoma golami."

Francuz pochwalił swojego kolegę z drużyny Wayne'a Rooney'a, który zaliczył w meczu z Portsmouth swoje 23-cie trafienie w tym sezonie i utrzymuje wysoką formę strzelecką.

"Wayne jest osobą, której zdecydowanie potrzebujemy. To gracz światowej klasy i zasługuje na te wszystkie komplementy. Jest teraz znacznie dojrzalszy i o wiele groźniejszy w polu karnym przeciwników. Zawsze gdy musimy strzelić możemy na nim polegać i jestem strasznie zadowolony z tego jak się sprawuje."

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
No a kto by się nie cieszył :)
8 Februari 2010

Sir Alex Ferguson przyznał, że jest bardzo zadowolony z faktu, że Rio Ferdinand został mianowany kapitanem reprezentacji Anglii.

Ferdinand, który ze względu na zawieszenie opuścił dzisiejszy mecz z Portsmouth zastąpił na tym stanowisku Johna Terry'ego.

Obrońca Chelsea został pozbawiony kapitańskiej opaski przez selekcjonera Fabio Capello ze względu na negatywnie wpływające na jego reputację pogłoski dotyczące życia prywatnego.

Rio awansował z pozycji vice-kapitana i podąża krokami Gary'ego Neville'a, Bryana Robsona, Davida Beckhama i Sir Bobby'ego Charltona.

"Jesteśmy z niego dumni i cieszymy się, że kolejny z naszych graczy przewodzi swojej drużynie narodowej" - powiedział szkocki menadżer Czerwonych Diabłów.

Terry spotkał się wczoraj na Wembley z Capello i jego asystentem Franco Baldinim. Po ujawnieniu informacji dotyczących jego romansu z byłą dziewczyną kolegi z reprezentacji Wayne'a Bridge'a trener zdecydował, że John nie może dłużej być liderem Anglików.

Z drugiej strony Ferdinand także miał swego czasu problemy. Stoper Manchesteru United był zawieszony na 8 miesięcy ze względu na unikanie testu antydopingowego i w związku z tym był zmuszony opuścić EURO 2004.

Teraz 31-latek wie, że poprowadzi swoją narodową drużynę do zwycięstwa w pierwszym meczu Mistrzostw Świata przeciwko USA i jeżeli Anglii dopisze szczęście to nawet do wielkiego finału, który zostanie rozegrany 11-tego lipca w Johannesburgu.

"Kiedy wybierałem Johna na kapitana wybrałem również jego dwóch zastępców. Nie ma powodów do zmiany tej decyzji" - skomentował wczoraj Fabio Capello.

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
I kolejny raz Diabły utarły nosa Chelsea :D
8 Februari 2010

 

Sir Alex Ferguson był zadowolony z tego w jaki sposób jego drużyna pokonała na własnym obiekcie Portsmouth 5:0.

Manchester United otworzył worek z bramkami pięć minut przed gwizdkiem kończącym pierwszą część spotkania. Wynik otworzył niezawodny Wayne Rooney, który wykorzystał świetną wrzutkę Darrena Fletchera z prawej strony boiska. Jeszcze przed przerwą udało się podwyższyć prowadzenie za sprawą Anthony'ego Vandena Boore'a, który po akcji Naniego trafił do własnej bramki. Ten gol praktycznie odebrał już wszelakie nadzieję The Pompeys na wywiezienie z Old Trafford chociażby punktu.

"Trochę czasu zajęło nam znalezienie sposobu na pokonanie bramkarza rywali. Do tego momentu wywieraliśmy presję na rywalach, byliśmy w posiadaniu piłki i byliśmy wystarczająco cierpliwi." - powiedział Ferguson dla MUTV. "Myślę, że jest to istotne. Szczególnie kiedy drużyny przyjeżdżają tutaj i skupiają się na obronie tak jak to miało miejsce dzisiaj."

"Mieliśmy trochę szczęścia przy drugim trafieniu jednak było ono kluczowe. Ustawił nam mecz na drugą połowę, w które pokazaliśmy się z dobrej strony."

Dymitar Berbatow w pierwszej połowie zmarnował doskonałą okazję, w której to spudłował z 5 metrów po podaniu Valencii. Szkot był jednak zachwycony bramką zdobytą przez Berbatowa na 4:0.

"To był cudowny gol, absolutnie wspaniały. Po tym uderzeniu odzyskał pewność siebie. Myślę, że zdjąłem go słusznie. Schodził przy aplauzie publiczności i było to ukoronowanie jego dzisiejszego występu."

Bułgar został zmieniony razem z innym strzelcem w dzisiejszym meczu Wayne'm Rooney'em. Ferguson nie ukrywał zadowolenia, iż mógł dać odpocząć swoim najlepszym zawodnikom.

"On jest w świetnej dyspozycji. To była dobra okazja by dać mu odrobinę odpoczynku. Mieliśmy na ławce świeżych zawodników - Owena i Dioufa. Dla nich to był też dobry moment do pokazania się na boisku." - zakończył menadżer United.

Lubisz to?
Szkoda, że nie miałem jak obejrzeć meczu, było pewnie na co popatrzeć.
6 Februari 2010
konto usunięte
postrzelali sobie chłopcy :p gdyby tak te bramki poodwracać to byśmy wciery 2:3 dostali :p
6 Februari 2010

 

Avram Grant przyznał, że jego zespół musi czekać na spotkania, w których jest większa szansa na zwycięstwo niż to z przegrane 5:0 z Manchesterem United.

Pompey są 6 punktów za kolejnym zespołem na dole ligowej tabeli po tym jak zostali zmiażdżeni przez Czerwone Diabły na Old Trafford. Będą jednak mieli szanse na zrehabilitowanie się w nadchodzących meczach z Sunderlandem, Stoke i Burnley.

Grant był zadowolony z postawy swoich graczy w pierwszej połowie kiedy skutecznie odpierali ataki United i raz prawie zdobyli gola po kontrataku.

Na szczęście Wayne Rooney zmienił wynik 5 minut przed przerwą, a późniejsze trzy bramki samobójcze i jedna zdobyta przez Dymitara Berbatowa przypieczętowały triumf podopiecznych Sir Aleksa Fergusona.

"Życie nie jest łatwe, jest wyzwaniem" - powiedział Grant dla Sky Sports. "Ciężko jest zarówno poza boiskiem jak i na nim."

"Manchester United to lepszy zespół od naszego, ale przez 40 minut wyglądało na to, że możemy wywieźć stamtąd jakieś punkty. Mieliśmy dwie świetne okazje do zdobycia gola."

"Potem straciliśmy jednak kilka bramek."

"Przyznam, że to nie był jeden z tych meczy, które powinniśmy wygrać. Przed nami trzy spotkania z zespołami, które możemy pokonać."

Najbliżej zdobycia gola dla Portsmouth był Nadir Belhadj, ale jego strzał został zablokowany przez Jonny'ego Evansa. Edwin van der Sar obronił natomiast uderzenie Anthony'ego Vanden Borre'a.

"To był decydujący moment, ale Van der Sar obronił strzał. Gdybyśmy wtedy zdobyli bramkę wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej" - skomentował sytuację Vanden Borre'a Grant.

Lubisz to?
No nie byli dzisiaj w stanie nam zagrozić :)
6 Februari 2010
1 249 250 251 252 253 412