Presja nie paraliżuje Carricka

Dzięki zwycięstwu nad Fulham (3:0) Manchester United wrócił na pozycję lidera Premier League choć jeszcze w sobotę zajmował w ligowej tabeli trzecie miejsce. Swoje mecze wcześniej wygrały bowiem Chelsea i Arsenal.
Wygrane londyńskich drużyn sprawiły, że niedzielnego popołudnia na zawodnikach Sir Alexa Fergusona ciążyła dodatkowa presja. Michael Carrick przekonuje jednak, że utrata fotela lidera nie miała dla piłkarzy żadnego znaczenia z psychologicznego punktu widzenia.
- Nie był to zbyt istotny czynnik - mówi Carrick w rozmowie z MUTV.
- Oczywiście miło kiedy rywale gubią punkty przed twoim meczem. Tak naprawdę nie wpływa to na nas w jakiś szczególny sposób, bo wszystko zależy od naszego występu. Wybiegasz na murawę i musisz się skupić na swoim meczu.
- Jeśli za wcześnie wywrzesz zbyt wielką presję to później robisz rzeczy, których nie powinieneś robić. My po prostu wierzymy we własne umiejętności. Pewność siebie i wiara pozwalają nam na strzelanie dużej liczby bramek. Mamy nadzieję, że tak pozostanie do końca sezonu - dodaje Carrick.
Angielski pomocnik uważa, że kwestia tytułu mistrza kraju rozstrzygnie się w ostatnich kolejkach.
- W czołówce jest ścisk. Jestem przekonany, że walka będzie do samego końca. Pozostało osiem kolejek, więc postaramy się wygrać najwięcej spotkań jak to tylko możliwe. Miejmy nadzieję, że to wystarczy - kończy Carrick.










