
Po pokonaniu St. Etienne w sezonie 1977/78 w ramach Pucharu Zdobywców Pucharów, w kolejnej rundzie na zespół Tommy Docherty'ego czekała utalentowana ekipa FC Porto.
Historia: United musiało przełknąć gorycz porażki w pierwszym meczu, kiedy to Brazylijczyk Duda poprowadził swój zespół do pewnego zwycięstwa aż 4-0. Czerwone Diabły nie dawały jednak za wygraną i zapowiadały odwet na Old Trafford, gdzie czekało już ponad 51 tysięcy fanów.
Okazja: United nie dało się złapać w pułapki stawiane przez Portugalczyków i w przeciągu ośmiu minut wyszło na prowadzenie za sprawą Steve'a Coppella. Mimo że skrzydłowy gości Arsenio Seninho zdołał doprowadzić do wyrównania, tablica do przerwy pokazywała wynik 3-1 dla gospodarzy, dla których bramki dokładali Jimmy Nicholls oraz samobójczym trafieniem "popisał się" Murca. Coppell tuż po przerwie podwyższył prowadzenie na 4-1, lecz Seninho po raz kolejny dał się United we znaki i zdołał pokonać bramkarza Manchesteru. Pod koniec spotkania Stuart Pearson zdołał jeszcze wymusić kolejne samobójcze trafienie (ponownie autorem gola został defensor Porto Murca), lecz to Portugalczycy mogli cieszyć się z awansu wygrywając 6-5 w dwumeczu.
Następstwa: Klub z Old Trafford dzielnie walczył z zespołem Porto i nie umknęło to uwadze mediów oraz fanów, jednak błędy w defensywie pozwoliły Seninho na zdobycie dwóch bramek i zapewnieniu awansu swojej drużynie. Stuart Pearson nie był zadowolony ze straty tych goli: "Jeśli nie dopuścilibyśmy do tych dwóch głupio straconych bramek mecz przeszedłby do historii jako jeden z najlepszych odwetów w piłce nożnej".
- Waleczne serca, nieustraszona determinacja oraz ciągła agresja nie wystarczyły, aby uchronić Manchester United od porażki w Pucharze Zdobywców Pucharów. Jednak była to zdecydowanie najpiękniejsza porażka od czasów "Charge of the Light Brigade" (oddział brytyjskiej kawalerii z dziewiętnastego wieku - przyp.red.). Ich serca biły w dzikim tempie i prawdopodobnie w zespole Porto nie znalazłby się ani jeden mężczyzna, który zaprzeczyłby faktowi, że była to dla nich szczęśliwa ucieczka z Old Trafford - pisał po spotkaniu Ronald Crowther z dziennika Daily Mail.