MANCHESTER UNITED - OD KOŁYSKI AŻ PO GRÓB | Fotka.com

MANCHESTER UNITED - OD KOŁYSKI AŻ PO GRÓB

 

Manchester United podpisał 3,5 letnią umowę sponsorską z tureckimi liniami lotniczymi Turkish Airlines. Klub najprawdopodobniej potwierdzi te doniesienia jeszcze w tym tygodniu.

Wczoraj okazało się, że długi United wzrosły do 716 mln funtów. Dzięki podpisaniu owej umowy być może uda się w pewnym stopniu zmniejszyć stopę zadłużenia klubu i tym samym uciąć wszelkie spekulacje jakoby sprzedane miałyby zostać największe gwiazdy zespołu, a szczególnie Wayne Rooney. Ponoć Glazerowie myśleli też o sprzedaniu Old Trafford oraz Carrington, chociaż raczej nikt nie będzie zmuszony do aż tak drastycznego posunięcia.

Turkish Airlines to duże linie lotnicze, które działają także na lotnisku w Manchesterze. W zeszłym roku skorzystało z nich ponad 25 milionów osób, a liczba ta z roku na rok stale rośnie.

Również hiszpańska FC Barcelona jest sponsorowana przez owe linie.

 

AKTYWNOŚĆ - 148 MIEJSCE (- 5)

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
Każdy sponsor to dodatkowa kasa, więc dobry ruch.
22 Januari 2010
konto usunięte
tak na meczu z Burnley kibice wywieslili flage anty Glaizerą ale szybko została zdjęta ;p a teraz oni się chwytaja każdej możliwej opcji ;P :)
21 Januari 2010
konto usunięte
O w końcu jakaś dobra wiadomość :) chyba te długi z czasem będą się zmniejszały a glazerzy niech się walą ;/
21 Januari 2010

 

Po dziewięciomiesięcznym zawieszeniu Eric Cantona powrócił na boiska angielskiej Premier League. 1 października 1995 roku Francuz wybiegł w podstawowym składzie w spotkaniu przeciwko Liverpoolowi.

Historia: Cantona został ukarany za pamiętny atak w stylu kung fu na jednym z fanów Crystal Palace. Kibice Manchesteru United ostrzyli sobie zęby na powrót Erica tym bardziej, że było to spotkanie przeciwko odwiecznym rywalom z Anfield Road. Stadion przepełniony był koszulkami z nazwiskiem Erica oraz szalikami reprezentacji Francji, a swoją pierwszą wycieczkę na Old Trafford odbył nawet ojciec Cantony Albert, który chciał zobaczyć wiekopomny powrót swojego syna na boisko.

Okazja: Spotkanie nie zdążyło się nawet dobrze zacząć, kiedy to Eric zdążył już wypracować bramkę dla Nicky'ego Butta, który dynamicznym wejściem w pole karne zaskoczył ekipę Liverpoolu. Kolejne dwa gole były już dziełem gości, a konkretnie Robbiego Fowlera, więc podopieczni Sir Alexa Fergusona rzucili się do odrabiania strat. Eric Cantona w świetnym stylu zagrał do wychodzącego na pozycję Ryana Giggsa, który został sfaulowany w polu karnym. Arbiter David Elleray nie miał żadnych wątpliwości - rzut karny. Do jedenastki pewnie podszedł Cantona, który zmylił Davida Jamesa i doprowadził do wyrównania, a fanów na Old Trafford do szału.

Następstwa: Dojście do pełnej formy zajęło Ericowi kilka spotkań, lecz odegrał on kluczową rolę w niezapomnianym sezonie, kiedy to "dzieciaki" Fergusona sięgnęły po dublet. Cantona był autorem wielu ważnych trafień, w tym w finale FA Cup na Wembley przeciwko... Liverpoolowi. Sezon zakończył z dziewiętnastoma bramkami na koncie.

- Po 249 dniach ciszy Eric potrzebował zaledwie 67 sekund aby zaznaczyć swoją obecność na boisku. Jak można było się spodziewać po człowieku, który pisze własną historię, do Erica należało nie tylko pierwsze słowo, ale również i ostatnie - pisał po meczu The Guardian.

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
Cantona był w MU nie do zastąpienia. Nawet Becks nie był takim geniuszem.
22 Januari 2010
konto usunięte
tez tak robie z kolnierzykiem nie wiem czemu dodaje mi to chyba energi i pewnoscii siebie xD
21 Januari 2010
konto usunięte
Moja siódemka :D Król :D
21 Januari 2010

 

Fani Manchesteru City przyznali, że są niezadowoleni z postawy golkipera Czerwonych Diabłów Edwina Van der Sara, który według nich pokazał im obraźliwy gest, czyli palce ułożone na kształt litery "V".

Wyciągnięte dwa palce w Wielkiej Brytanii uznawane są za bardzo obraźliwy gest, gdyż z jednej strony oznaczają "Victorię", czyli zwycięstwo, a z drugiej nieco wulgarniej coś w stylu "fu*k off", czyli "odwalcie się".

Chodzi oczywiście o półfinałowe spotkanie Carling Cup, gdzie zmierzyły się właśnie wyżej wymienione ekipy. Cały incydent miał mieć miejsce, gdy Holender zabierał się do wybicia "piątki".

Na razie nie ma jeszcze nagrania video czy też chociaż zdjęcia, więc nie można jednoznacznie poprzeć tych stwierdzeń.

Później, jak wszyscy wiemy, zapalniczką został uderzony Patrice Evra i miało to być odpowiedzią na zachowanie Edwina Van der Sara.

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
A mnie tam ich niezadowolenie nie obchodzi. Bez powodu im tego nie pokazał.
22 Januari 2010
konto usunięte
Zgadzam się Kasiu ;) Kurde z tego meczu to się robi jeden wielki kabaret.
21 Januari 2010
konto usunięte
Czego to już "fani" niebieskich nie wymyślą...
21 Januari 2010

Sir Alex Ferguson jest według Międzynarodowej Federacji Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS) najlepszym menedżerem. W przygotowanym zestawieniu wzięto pod uwagę okres od 1996 do 2009 roku.

W tym rankingu Szkot wyprzedził Marcelo Lippiego oraz Arsene'a Wengera.

Najnowszy ranking menedżerów piłkarskich IFFHS:

1. Sir Alexander Ferguson (Szkocja) 87
2. Marcello Lippi (Włochy) 58
Arsene Wenger (Francja) 58
4. Guus Hiddink (Holandia) 51
5. José Mário Mourinho (Portugalia) 48
6. Ottmar Hitzfeld (Niemcy) 43
7. Marcelo Alberto Bielsa (Argentyna) 41
    Sven-Göran Eriksson (Szwecja) 41
9. Luiz Felipe Scolari (Brazylia) 38
10. Franklin Rijkaard (Holandia) 34
11. Carlos Bianchi (Argentyna) 33
      Vicente del Bosque (Hiszpania) 33
13. Rafael Benítez (Hiszpania) 31
14. Karel Brückner (Czechy) 29
15. Carlo Ancelotti (Włochy) 28
16. Fabio Capello (Włochy) 27
17. Carlos Gomes Parreira (Brazylia) 25
18. Héctor Raúl Cúper (Argentyna) 23
19. Carlos Verri Dunga (Brazylia) 20
      Roger Lemerre (Francja) 20

 

Lubisz to?
Wygrał i to z jaką przewagą :) Brawo :)
21 Januari 2010
konto usunięte
Brawo SAF :D Nie ma to jak pokonać tych wszystkich małych człeków :D Nasz Mistrzu :D
21 Januari 2010

Wayne Rooney jest urodzonym zwycięzcą, który jest w stanie poprowadzić Manchester United do sukcesów - zdradził były napastnik Czerwonych Diabłów Andrew Cole. Anglik dodał również, że Wazza pragnie mieć jak największy wpływ na grę swojej drużyny.

- Uważam, że jak dotąd Wayne był wspaniały w tym sezonie - przyznał były napastnik. - Na początku rozgrywek pokazał wszystkim, że po odejściu Cristiano Ronaldo jest w stanie zrobić krok naprzód i grać jeszcze lepiej. Sądzę, że dokonał tego dzięki wspaniałemu charakterowi i wielkim umiejętnościom.

- Przez sposób w jaki gra stara się wszystkim powiedzieć: "Chcę być najlepszy. Chcę spróbować i poprowadzić United do kolejnych sukcesów". Jeżeli nadal będzie grał tak jak obecnie to wtedy dokona tego.

W pojedynku z City Rooney był bardzo bliski zdobycia 17. gola w tym sezonie. Wazza minął trzech przeciwników, oddał strzał, ale fantastyczną interwencją popisał się bramkarz The Citizens Shay Given.

- Właśnie tego wszyscy od niego oczekują - minięcia kilku rywali oraz umieszczenie piłki w "okienku". Sądzę, że woli to od wpychania futbolówki do siatki z najbliższej odległości. Jeżeli spytasz o to Rooneya to pewnie odpowie ci, że nie jest typowym lisem pola karnego. Nie jest typem piłkarza, które będzie biegał pomiędzy piątym a szesnastym metrem. Chce być dosłownie wszędzie - lewe oraz prawe skrzydło, a nawet cofnie się, żeby wspomóc obrońców.

- Wayne chce brać udział w grze. Według mnie w tym jest najlepszy.

Cole jest również przekonany, że Rooney jest typowym przedstawicielem współczesnych napastników, którzy nie zdobywają zbyt wielu bramek.

- Przyglądając się rozgrywkom Premier League można zauważyć, że z każdym sezonem jest coraz trudniej strzelić 20 goli w lidze. Obecnie nie ma zbyt wielu typowych "dziewiątek", która powiedziałaby: "Chcę grać tylko w polu karnym i strzelać gole dla mojej drużyny".

- Teraz każdy chce być "dziesiątką" i mieć jak największy udział w grze swojego zespołu. Tak właśnie wygląda obecna sytuacja. Jednakże takie rzeczy zmieniają się cyklicznie, więc za jakiś czas ta sytuacja znów się odwróci - zakończył Cole.

Lubisz to?
Dokładnie Kasiu :) Takich rasowych snajperów. Sam Wazza nie da rady.
21 Januari 2010
konto usunięte
Kurcze... chciało by się znowu mieć w ekipie takich piłkarzy jak Cole czy York :)
21 Januari 2010

We wtorek Manchester United przegrał na wyjeździe 1:2 z Manchesterem City w pierwszym spotkaniu półfinałowym Carling Cup. - Jeżeli będziemy bardziej skuteczni to zagramy w wielkim finale - zapewnił asystent Sir Aleksa Fergusona Mike Phelan.

- Chcemy, żeby nasza gra była jeszcze bardziej konsekwentna - przyznał drugi trener. - W spotkaniu z City można było zauważyć pewne przesłanki, że Manchester United zmierza w dobrym kierunku. Jeżeli będziemy tylko strzelać gole to wtedy możemy być spokojni o nasze wyniki. Następny tydzień będzie bardzo intensywny. Właśnie taki powinien być. Nasi kibice oczekują tego od nas. Jeżeli wszyscy piłkarze będą zdrowi to wtedy wszystko powinno być w porządku.

- Zawodnicy są rozczarowani, a to jest dobrym znakiem. Powinni być zawiedzeni, ponieważ mogli bez problemu osiągnąć lepszy wynik niż przegrana 1:2. Ludzie często mówią, że rozgrywki Carling Cup nie jest priorytetem dla nikogo. Nie możemy jednak zapominać, że jest to spotkanie pucharowe. Kiedy docierasz do półfinału jakiś rozgrywek, to oczywistym jest, że chcesz zagrać w finale. Oba kluby są wręcz zdesperowane, żeby osiągnąć to.

- Wystąpiliśmy już w wielu meczach finałowych i mamy ochotę na kolejne. O to właśnie gramy. Jesteśmy zadowoleni z naszej postawy w pojedynku z City. Wprawdzie nie zdobyliśmy tylu bramek ile byśmy chcieli, ale nasza gra sugeruje, że w przyszłym tygodniu stać nas na korzystne rozstrzygnięcie - zakończył Phelan.

Lubisz to?
Z tą skutecznością byłoby lepiej jakby grało więcej napastników.
21 Januari 2010

 

Nakłaniają Alexa Fergusona do dymisji, chcą protestować podczas hitu z Milanem - czy zakochany do obłędu kibic musi szkodzić Manchesterowi United po to by go ratować?


Nie ma raczej w światowym sporcie kogoś nienawidzonego tak powszechnie jak Malcolm Glazer. Niedawne marsze protestacyjne kibiców Manchesteru United przeciw rodzinie amerykańskich miliarderów, przypominały czasy sprzed pięciu lat, gdy kupując większościowy pakiet akcji, Glazer przejmował władzę nad klubem. Te pięć lat potwierdziły najgorsze obawy fanów United. Amerykanie nie rozumieją piłki nożnej, dla nich drużyna, do kibicowania, której przyznaje się 350 mln ludzi na ziemi, to luksusowa zabawka. Lekceważą tradycję, kibiców, symbole, a piłkarski Teatr Marzeń stał się przez nich świątynią komercji. Dlatego trzeba ich zwalczać, może nawet za wszelką cenę.


Fani mieli za złe Glazerowi, że wziął kredyt na kupno United, a potem obciążył nim nie rodzinną fortunę, ale kasę klubu. Nowa wojna wybuchła po tym, kiedy okazało się, że Manchester jest najbardziej zadłużonym klubem świata (727 mln funtów) i grozi mu wyprzedaż gwiazd. Zdaniem prasy brukowej Wayne Rooney ma być najbardziej gorącym towarem tego lata. Choć nie wiadomo ile w tym prawdy, atmosfery w klubie to nie poprawia. Drużyna już teraz gra przeciętnie, pół roku temu straciła Cristiano Ronaldo, z którym dwa lata z rzędu była w finale Champions League.


Glazer wymyślił emisję obligacji United, które miały by mu przynieść 500 mln. W prospekcie emisyjnym znalazł się zapis, że klub nie wyklucza sprzedaży ośrodka treningowego w Carrington. Za tym poszły plotki, że zagrożony jest także Old Trafford, dla kibiców United, to miejsca niemal święte.


To prawda, że drugi na liście najbardziej zadłużonych klubów świata Real Madryt sprzedał starą Ciudad Deportiva. Nieźle jednak na tym zarobił, by potem na tańszych terenach wybudować nowy ośrodek - dziesięć razy bardziej nowoczesny i okazały. O planach budowy nowego ośrodka Glazer jednak milczy. On drukuje obligacje, a brukowy "The Sun" twierdzi nawet, że zaproponował kupno także piłkarzom i pracownikom klubu. Niedawno amerykański właściciel doprowadził fanów do wściekłości, gdy wziął z kasy 10 mln za zarządzanie klubem, a drugie 10 mln sobie pożyczył. Tymczasem ceny biletów na Old Trafford wzrosły przez 5 lat jego rządów niemal dwukrotnie.


Powie ktoś, że w erze Glazerów Manchester osiąga wielkie sukcesy. Dwa finały Champions League (2008, 2009) w tym ten pierwszy, wygrany z Chelsea w Moskwie. W ostatnich trzech latach drużyna miała monopol na tytuł mistrza Anglii i choć w maju przegrała z Barceloną finał Ligi Mistrzów, to jednak sezon zakończyła z czterema trofeami (Tarcza Wspólnoty, Puchar Ligi Angielskiej, klubowe mistrzostwo świata i mistrzostwo kraju). Kibice United są jednak przekonani, że te wszystkie triumfy zdarzyły się nie dzięki amerykańskim właścicielom, ale mimo nim.


Drużynę buduje Alex Ferguson, być może największy geniusz trenerski wszystkich czasów. W ostatnich latach United wydaje na transfery mniej niż cała konkurencja. Real Madryt, Manchester City, Barcelona, czy Chelsea biją United kwotami transferowymi na głowę. Fani Manchesteru mogą tylko zazdrościć drużynie ze Stamford Bridge. Pieniądze rosyjskiego oligarchy Romana Abramowicza uniosły przeciętny klub na wyżyny, za co wdzięczni kibice śpiewają mu "Kalinkę". Tymczasem w Manchesterze znów trzeba iść z Glazerami na wojnę. Nie wierzą tam w uczciwość Amerykanów. Skoro ich klub to najlepiej funkcjonujący piłkarski biznes świata, dlaczego wciąż rosną jego długi?


Abramowicz spłacił niedawno zobowiązania Chelsea, zadłużony na 609 mln funtów Real Madryt planuje latem kolejne wielkie zakupy. Może sięgnie nawet po Rooneya, choć brytyjskie brukowce wskazują Barcelonę, jako nowego pracodawcę dla Anglika. Co czeka kibica United? Sportowa przeciętność? Niezbyt wielki pocieszeniem może być nr 1 na liście Forbesa wśród najbogatszych klubów świata. W kwietniu specjalistyczny, amerykański magazyn wycenił United na 1870 mln euro. Tym bardziej kibice nie chcą godzić się z kryzysem. Na Wyspach plotka goni plotkę, wciąż pojawiają się spekulacje o inwestorach gotowych wyrwać klub z rąk Glazerów. Czy to zagwarantowałoby ikonie futbolu z Wysp lepszą przyszłość?


Nad całą tą bitwą o Manchester unosi się duch Michela Platiniego. Prezes UEFA grozi, że za trzy lata zadłużone kluby będzie eliminował z Champions League. Trudno powiedzieć, kto ma więcej do stracenia, bo najbardziej lukratywnych rozgrywek pod egidą UEFA nie można wyobrazić sobie bez Manchesteru, Liverpoolu, Realu, Milanu czy Barcelony. Kluby, które zdobywały Puchar Europy w sumie aż 27 razy, mają astronomiczny łączny dług (2,36 mld funtów). Populistyczny prezes UEFA pomacha pewnie szabelką, a potem pójdzie z zadłużonymi potęgami na kompromis (w końcu to one generują dla UEFA największe dochody). Problem polega jednak na tym, jakie szanse będzie miał w tym wielkim piłkarskim wyścigu pozbawiony gwiazd United?


Po wejściu Glazerów na Old Trafford, fani powołali nowy, własny klub, ale gra on na razie w siódmej lidze (na mecze przychodzi od tysiąca do 6 tys. ludzi). Teraz, poza marszami protestacyjnymi, transparentami i antyamerykańskimi przyśpiewkami na spotkaniach wyjazdowych, fani United chcą rozwiązań skrajnych. Namawiają do protestu samego Aleksa Fergusona, który po 24 latach pracy miałby się podać do dymisji. Kibice chcą też później wejść na trybuny podczas hitu z Milanem w 1/8 finału Champions League. Tyle, że te formy protestu zaszkodziłyby bardziej drużynie, niż Glazerom.

 

Walka kibiców najbogatszego i najbardziej zadłużonego klubu świata z jego amerykańskim właścicielem, to w istocie starcie dwóch różnych wizji futbolu. Czy klub piłkarski ma być bezdusznym biznesem, w którym najwyższą wartością jest pieniądz? Fani United mają swoją wizję romantyczną, choć zdają sobie sprawę, że trudno znaleźć inwestora kochającego "Czerwone Diabły" miłością ślepą. Chcieliby jednak, żeby ten, kto rządzi na Old Trafford maksymalizował nie zyski, ale trofea.

Lubisz to?
Kibice mają już dość rządów Glazerów. Nie dziwię się im.
21 Januari 2010

 

Carlos Tévez oskarżył wczoraj byłego kolegę z drużyny Gary'ego Neville'a o brak szacunku.

Argentyńsk napastnik był wściekły po tym jak Neville udzielił wypowiedzi o jego odejściu w której zaznaczył, iż klub dobrze postąpił pozwalając odejść Tévezowi z drużyny.

Na pierwszego gola zdobytego przez Carlosa Gary zareagował nieprzyzwoicie wystawiając w kierunku Téveza środkowy palec.

Tévez postanowił wypowiedzieć się o całej sytuacji: "Gary zachował s
ię nieprofesjonalnie w stosunku do mnie. Zawodowy piłkarz nie powinien się tak zachować."

"Nie próbowałem być agresywny celebrując zdobytego gola. Chciałem tylko zwrócić uwagę Gary'emu, że popełnił błąd wypowiadając się o moim odejściu."

"Spędziłem na Old Trafford dwa lata podczas których zdobyłem 5 trofeów. Wszyscy w klubie mnie szanowali, w dodatku byłem drugim strzelcem drużyny."

"Nie wierzę, że zasłużyłem na takie gesty ze strony któregokolwiek z piłkarzy United. Jeśli dalej będą tak postępować strzelanie bramek ich drużynie będzie sprawiało mi ogromną radość" - zakończył buńczucznie Tévez.

Lubisz to?
Ale łże :/ Typowy niebieski pies :D
21 Januari 2010
konto usunięte
Tak, tak Dawid, święta racja... źle sie wypowiadał o nas w wywiadach więc niech teraz nie zwala winy na innych!!!!
21 Januari 2010
konto usunięte
Brak szacunku to okazywał Tevez graczom MU, Fergusonowi i kibicom!
21 Januari 2010


26 września 1995 roku Manchester United czekało pozornie nijakie spotkanie w Pucharze UEFA przeciwko rosyjskiemu Rotor Volgograd.

Historia: W 39 letniej historii turnieju Czerwone Diabły nigdy nie doznały goryczy porażki na Old Trafford. Po wyjazdowym bezbramkowym remisie nikt nawet nie oczekiwał, że ten rekord może być pod wielkim zagrożeniem.

Okazja: Goście uciszyli Teatr Marzeń i w błyskawicznym tempie objęli dwubramkowe prowadzenie po trafieniach Vladimira Nidergausa oraz Olega Veretennikova. Podopieczni Sir Alexa Fergusona mieli zatem co odrabiać i późny strzał Paula Scholesa dał nadzieję na doprowadzenie do wyrównania. W 90 minucie Peter Schmeichel postanowił wspomóc kolegów i podbiegł pod pole karne rywali skąd rzut rożny wykonywał Ryan Giggs. Duńczyk zdołał uderzyć piłkę i mimo wybicia jej z linii bramkowej przez jednego z gości boczny sędzia przyznał bramkę dla United. Odrodzone Czerwone Diabły zdołały wypracować sobie jeszcze jedną okazję, jednak Paul Scholes nie zdołał po raz drugi pokonać bramkarza Rotora. Rekord na Old Trafford został zatem uratowany, lecz zespół Fergusona odpadł z rozgrywek.

Następstwa: Rekord United trwał do 1996 roku, kiedy to Fenerbahce zdołało wygrać w Manchesterze. Kolejne porażki miały miejsce z Juventusem, Borussią Dortmund, Realem Madryt, Deportivo la Coruna, Bayernem Monachium, Milanem oraz Besiktasem. Jednak ostateczny rezultat w postaci 87 zwycięstw, 24 remisów oraz wspomnianych 8 porażek na 119 występów w europejskich pucharach jest więcej niż imponujący.

Lubisz to?
Szkoda, że nie udało się wtedy awansować.
21 Januari 2010

 

John O'Shea nie zagra już w tym sezonie w Manchesterze United. O złym stanie zdrowia kontuzjowanego Irlandczyka poinformował Sir Alex Ferguson.

O'Shea nie zagrał w ani jednym meczu od czasu powrotu ze zgrupowania reprezentacji Irlandii w połowie listopada ubiegłego roku. Początkowo sądzono, że Irlandczyk ma stłuczony mięsień nogi i szybko wróci do gry. Sprawy zaczęły się jednak komplikować.

Dokładne badania wykazały, że O'Shea boryka się z zakrzepem i na boisku nie pojawi się już w tym sezonie.

- John ma straszliwą kontuzję - przyznał Ferguson w rozmowie z Irish Independent.

- Jest to jeden z niezwykłych urazów. Wygląda to jak stłuczenie mięśnia z tym, że taki uraz leczy się przez trzy lub cztery dni.

- Problemem jest to, że zakrzep zaczął się nawarstwiać i doszło do zwapnienia. Proces czyszczenia tego jest długi i O'Shea prawdopodobnie straci resztę sezonu.

- To duży cios dla tego chłopaka i dla drużyny, bo John może grać wszędzie. Mieliśmy ogromne problemy z defensywą w tym sezonie, a O'Shea mógł spokojnie występować na każdej z tych pozycji - dodaje Ferguson.

Lubisz to?
My chyba nigdy kompletnej defensywy mieć nie będziemy.
21 Januari 2010
konto usunięte
Noooo duże ech :( Tak chciałam żeby już wrócił, a tu sie okazuje, że dupa blada z tego :/
21 Januari 2010
konto usunięte
Ech, jeden wraca a drugi odpada :/ !
21 Januari 2010
1 271 272 273 274 275 412