
Zdaniem Sir Alexa Fergusona mieli stworzyć duet marzeń niczym Dwight Yorke i Andy Cole. Dziś jednak znajdują się po dwóch stronach barykady. Ich drogi się rozeszły. Przyjaciele z boiska stali się przeciwnikami, którzy muszą walczyć o prym najlepszego napastnika w mieście.
Kiedy grali w barwach United trudno było ich porównywać - obaj nieustępliwi, walczący od pierwszej do ostatniej minuty meczu, obaj jednak pozostający jeszcze w cieniu Cristiano Ronaldo, który święcił najlepsze momenty swojej kariery w koszulce Czerwonych Diabłów. Dziś Rooney i Tevez stanowią o sile swoich zespołów. Po transferze Carlitos do City Argentyńczyk w mgnieniu oka stał się postacią numer jeden ekipy Niebieskich. Wayne Rooney natomiast przeżywa swój najlepszy sezon w życiu, jest najważniejszą postacią układanki Szkota, ulubieńcem fanów United oraz napastnikiem, który wreszcie spełnia powierzone mu zadanie w postaci strzelonych bramek.
Ludzie z charakterem, wolą walki i chęcią zwycięstw - to charakteryzuje obu panów z Manchesteru. Takich piłkarzy kochają kibice. W czasie gdy Tevez grał jeszcze w czerwonej koszulce, a jego przyszłość na Old Trafford była niepewna na stadionie mogliśmy zauważyć transparenty eksponujące uwielbienie kibiców do Argentyńczyka. Wielu domagało się pozostawienia Carlitos na Old Trafford. W dzisiejszych czasach biznes i pieniądze stają niekiedy ponad futbolem. Zarząd United nie zdecydował się wyłożyć wymaganej kwoty za Apacza i pomimo przywiązania do czerwonych barw i diabelskich kibiców Tevez zrobił to,co ugodziło serce fanów United - transfer do lokalnego rywala.
W obecnym sezonie można by rzec, że Wayne Rooney doświadczył pewnego rodzaju motywu katharsis. Zablokowany, pozostający w cieniu Portugalczyka zostawiał zdrowie na boisku, dla dobra drużyny grał na nietypowych dla siebie pozycjach, a laury zwycięstwa przyjmował najczęściej bramkostrzelny Ronaldo. W obecnym sezonie Rooney przejął odpowiedzialność za drużynę. Anglik stał się jej liderem, który prowadzi swój zespół do kolejnych zwycięstw i pucharów. Wielu bało się, że po odejściu CR7 w United stworzy się pustka, było to jednak błędem. Anglik dzięki swojej grze wypełnił lukę po Ronaldo. Jego wyczyn strzelecki na obecną chwile porównywany jest z osiągnięciami Portugalczyka. Kibice oszaleli na punkcie Rooney'a. Anglik sieje postrach wśród defensyw drużyn przeciwnych, a największe gwiazdy futbolu oraz trenerzy obsypują go pochwałami.
Czym byłoby United bez Rooney'a?! Niewielu kibiców wyobraża sobie czarny scenariusz, w którym Anglik opuszcza szeregi Czerwonych Diabłów. Na chwilę obecną "biały Pele" gwarantuje ofensywną siłę rażenia, której obawiają się wszyscy przeciwny. Rola Anglika w zespole jest niezwykle istotna i niepodważalna. Gdy siedzi na ławce rezerwowych łatwo dostrzec jego brak na murawie boiska. Ekipa Sir Alexa Fergusona wiele traci gdy jest niedysponowany co widać po grze i wynikach zespołu.
Podobnie jak Rooney Carlos Tevez jest numerem jeden swojego zespołu. Trener City Roberto Mancini niejednokrotnie podkreślał jak ważnym zawodnikiem jego zespołu jest Argentyńczyk. W przypadku słabej formy Adebayora to Apacz gra pierwsze skrzypce w linii napadu City. Pomimo tego, że Carlitos jest byłym piłkarzem lokalnego rywala The Citizens swoimi występami w niebieskiej koszulce i strzelonym golom zapewnił sobie ich serca.
Dla obu zawodników obecny sezon diametralnie różni się od poprzedniego. Dzięki transferowi do Manchesteru City Carlos Tevez dostał to o co walczył od dawna w United - regularną grę w podstawowym składzie. Rooney natomiast przejął funkcję naczelnego strzelca Red Devils i występuje na pozycji wysuniętego napastnika. Czas pokazuje, że obaj wywiązują się doskonale z powierzonych im zadań.
Poza boiskiem obaj mają do siebie wielki szacunek i nie szczędzą sobie pochwał. Rooney wielokrotnie podkreślał jak dobrym piłkarzem jest Argentyńczyk. W ramach rewanżu pomimo występów w City Tevez uznał Anglika za najlepszego kompana do gry w linii napadu z jakim miał przyjemność występować w całej swojej karierze.
Wspólną cechą łączącą obu snajperów były/są plotki o domniemanym transferze do Realu Madryt. W czasie kiedy nieznana były przyszłość Carlos Tevez na Old Trafford coraz częściej w prasie i mediach pojawiały się informacje o zainteresowaniu Królewskich byłym piłkarzem West Hamu United. Teraz gdy Los Blancos pożegnali się z Champions League jesteśmy zasypywani newsami o chęci pozyskania przez Florentino Pereza kolejnego galaktycznego w postaci Wayne'a Rooney'a. Wiele jednak wskazuje, że podobnie jak w przypadku Teveza przenosiny "białego Pelego" na Santiago Bernabeu są jedynie wymysłem dziennikarzy.
Pomimo swojej piłkarskiej wielkości obaj zawodnicy nie są boiskowymi przystojniakami i nie grzeszą urodą. Obecny napastnik Manchesteru United od początku swojej kariery porównywany jest do bajkowego Shreka, natomiast Argentyńczyk poprzez swoje blizny na twarzy uznawany jest za jednego z najbrzydszych piłkarzy świata. Media i kibice nie szczędzą Apaczowi przykrych słów i prześmiewczych tekstów na temat jego "urody". Niewielu jednak wie, że Carlos Tevez swój szkaradny wygląd 'zawdzięcza' poparzeniu trzeciego stopnia w wieku czterech miesięcy. Istotnym faktem jest, że gdy zarząd Boca Juniors gdzie występował Argentyńczyk pragnął pokryć koszty leczenia operacji plastycznej Apacz nie zgodził się argumentując to częścią swojej przeszłości.
Obaj zawodnicy walczą o tytuł najskuteczniejszego piłkarza Premiership. Bliżej upragnionego tytułu jest jednak Anglik, który o kilka trafień wyprzedza Teveza. Ilość goli strzelonych przez obu napastników pokazuje w jak dobrej dyspozycji znajdują się w obecnym sezonie. Sir Alex Ferguson może pluć sobie w twarz, że pozwolił odejść takiemu zawodnikowi jakim jest Carlos Tevez. Argentyńczyk natomiast powinien żałować, że odszedł z zespołu, który jest number one angielskiej ekstraklasy. Pewnym jest jednak, że w obecnym sezonie Rooney i Tevez mogli stworzyć prawdziwy duet marzeń. No właśnie mogli...
Przypadki Rooneya i Teveza pokazują, że nie wygląd czy życie poza boiskiem, a walka na boisku i chęć zwycięstw powodują uwielbienie kibiców do ich osoby. W obecnym sezonie pomimo nowych ról w swoich zespołach obaj napastnicy co tydzień raczą nas świetnymi występami. Pomimo wielu patetycznych określeń na temat Rooney'a należy stwierdzić, że na obecną chwilę Anglik jest w cholernie dobrej formie. Czy podobną grą mógłby pochwalić się Argentyńczyk będąc w lepszym zespole niż The Citizens? Bardzo możliwe. Pewnym jest, że Rooney i Tevez to piłkarska klasa światowa.
Pomimo wielu wspólnych cech obu napastników dzieli jedno - grają w przeciwnych klubach, są rywalami, jak również wrogami gdy dochodzi do lokalnego starcia pomiędzy United a City.