

Czerwone Diabły pokonały Liverpool 2:1 w meczu na szczycie 31. kolejki Premier League. Bramki strzelali Park Ji-Sung i Wayne Rooney. Honorowe trafienie dla gości zaliczył Fernando Torres.
Bramki Czerwonych Diabłów oczywiście strzegł Edwin van der Sar. W obronie pewniaków Patrice'a Evrę, Nemanję Vidicia i Rio Ferdinanda uzupełnił kapitan Gary Neville.
Na skrzydłach mecz rozpoczęli Antonio Valencia i Nani, natomiast w środku zaczęli Darren Fletcher obok Michaela Carricka, który był jedyną zmianą w porównaniu z meczem z Milanem gdzie z powodu zawieszenia zastępował go Paul Scholes. W ataku zagrał osamotniony Wayne Rooney, a za jego plecami Ji Sung Park jako wolny elektron.
Już w 5 minucie Manchester traci bramkę. Akcję przed polem karnym rozpoczął Gerard. Zagrał on na prawo do Kuyta. Holender precyzyjnie dośrodkował na głowę Torresa, który ładnym strzałem pokonał Van der Sara.
5 minut później na samotną akcję zdecydował się Valencia. Wbiegł on pomiędzy dwóch piłkarzy The Reds, a tam został zatrzymany przez Mascherano. Howard Webb po chwili zastanowienia wskazał na wapno i wręczył żółtą kartkę Argentyńczykowi. Do jedenastki podszedł Rooney. Pierwszy strzał obronił Reina, ale przy dobitce był już bez szans.
W 23 minucie dobrą szansę na wyprowadzenie United na prowadzenie miał Park Ji-Sung. Akcje ponownie rozpoczął Valencia. Ekwadorczyk podprowadził piłkę pod pole karne i dośrodkował. Tam już czekał Koreańczyk, ale niezbyt dobrze przymierzył i futbolówka przeleciała obok bramki Liverpoolu.
W 29 minucie kolejny raz próbowali gospodarze. Tym razem z dystansu strzelał Nani, ale w bramce doskonale wyciągnął się Pepe Reina i wybił piłkę na rzut rożny.
Około 10 minut później znowu głową próbował Park. Tym razem z lewej strony wrzucał Evra, ale i tak pomocnik United nie wykorzystał tego i mocno przestrzelił.
W doliczonym czasie z wolnego próbował jeszcze Rooney, ale strzelił za lekko i bramkarz Liverpoolu spokojnie wyłapał to uderzenie.
Pierwsza część gry nierówna. Początek świetny w wykonaniu obu zespołów, ale końcówka już spokojniejsza. Zobaczymy czy w drugiej połowie coś się zmieni i czy Diabłom uda się pokonać The Reds.
Przez kwadrans po rozpoczęciu żadna z drużyn nie mogła stworzyć sobie dobrej okazji. W końcu w 60 minucie pada bramka dla United! Doskonale z prawej strony dośrodkowywał Fletcher, a Park szczupakiem z bliska wpakował piłkę do bramki Reiny. 2:1 dla Diabłów!
Duża część spotkania to walka w środku pola. Obie ekipy większość czasu spędzały na rozgrywaniu. Stuprocentowych akcji raczej nie było, ale zdarzały się pojedyncze próby. W 87 minucie piłkę przed polem karnym gości otrzymał Rooney. Anglik balansem ciała zmylił obrońców i uderzył po krótkim słupku, ale jego strzał okazał się minimalnie niecelny.
W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry dobrą okazję mieli piłkarze The Reds. Dobrą piłkę po ziemi przed polem karnym dostał Torres. Hiszpan jednak nieczysto trafił i futbolówka podleciała do góry. Szczęśliwie mieli jeszcze szansę na dobitkę, ale Van der Sar wyłapał uderzenie głową.
Sędzia doliczył aż 5 minut co mogło dać jeszcze nadzieję graczom Liverpoolu. Ci jednak nic podczas tej chwili nie rozegrali i Manchester ostatecznie wygrał 2:1. Zwycięstwo to daje nam pozycję lidera i nawet jeśli Chelsea wygra zaległy mecz to pozostanie za Diabłami.
Manchester United - FC Liverpool 2:1 (1:1)
Bramki: 12' Wayne Rooney , 60' Park Ji-Sung - 5' Fernando Torres
Żółte kartki: 61' Antonio Valencia, 73' Nemanja Vidić - 11' Javier Mascherano, 25' Fernando Torres, 45' Jamie Carragher
Manchester United: van der Sar - Neville, Vidic, Ferdinand, Evra - Valencia, Fletcher, Park (87' Scholes), Carrick, Nani (79' Giggs) - Rooney
Ławka rezerwowych: Kuszczak, Rafael, Evans, Obertan, Berbatow.
Liverpool FC: Reina - Johnson, Agger, Carragher, Insua - Gerrard, Mascherano, Lucas (84' Benayoun), Maxi (76' Babel) - Torres, Kuyt (73' Aquilani)
Ławka rezerwowych: Cavalieri, Kyrgiakos, Kelly, Ngog