Anderson obawia się o swoją przyszłość

W wywiadzie dla "The Guardian" Anderson przyznał, że jego nie najlepsze relacje z Sir Alexem Fergusonem mogą mieć negatywny wpływ na jego dalszą karierę nie tylko w Manchesterze United, ale również w reprezentacji Brazylii.
Wszystko zaczęło się po pierwszym spotkaniu półfinałowym Carling Cup, w którym klub z Old Trafford przegrał 1:2 na wyjeździe z Manchesterem City. Wtedy to Sir Alex Ferguson bardzo ostro skrytykował w szatni swojego podopiecznego. Co więcej po tym jak pomocnik nie znalazł się w kadrze meczowej na kolejne spotkanie z Hull City to postanowił bez zgody klubu udać się do Brazylii gdzie spotkał się z przedstawicielami zespołu Vasco da Gama.
Od tego momentu Anderson nie zagrał w siedmiu kolejnych spotkaniach United.
- Moje rozmowy z Fergusonem wprawdzie są prywatne, ale postaram się wyjaśnić moją sytuację - zaczął pomocnik. - Poleciałem do Brazylii, ponieważ chciałem pomyśleć o mojej przyszłości, a nie negocjować z innymi klubami. Jednym z moich marzeń jest udział w zbliżających się Mistrzostwach Świata. Prawda jest jednak taka, że jak nie będę grał w United to selekcjoner reprezentacji Brazylii Dunga nie będzie mną zainteresowany.
- To jest bardzo trudna sytuacja dla mnie, ponieważ po prostu muszę grać w najbliższych spotkaniach. Zawsze miałem dobre relacje z Fergusonem. Powiedział mi, że muszę się bardziej starać i w pełni zgadzam się z nim. Z drugiej strony potrzebuję większej liczby szans gry w pierwszym składzie.
21-latek przyszedł na Old Trafford w maju 2007 roku z Porto za kwotę 18 milionów funtów. Jednakże jak dotąd Brazylijczyk gra poniżej oczekiwań. - Zdobyłem już kilka trofeów z Manchesterem, ale ludzie nie widzieli jeszcze na co tak naprawdę mnie stać. Nie jestem maszyną. Po prostu nie jest możliwa gra w każdym spotkaniu na 100% swoich możliwości. Akceptuję fakt, że nie zagram we wszystkich meczach. Z drugiej strony zupełnie nie rozumiem dlaczego w ogóle nie gram od dłuższego czasu.
Anderson zapewnił jednak, że swoją przyszłość nadal wiąże z Manchesterem. - Decyzją o tym, że nawet nie pojadę do Mediolanu należała do menedżera. Mam tylko nadzieję, że będę miał okazję wystąpić w rewanżu. Jestem profesjonalistą i zamierzam wypełniać swoje obowiązki wobec United. Czy jestem szczęśliwy? Powiem tak: jestem optymistą. Jeżeli będę częściej grał to będę szczęśliwy. Przecież to jest normalne.
- Kilka europejskich klubów pytało o mnie, ale ja chcę zostać w United. Nie jestem jeszcze tutaj skończony. Jestem przekonany, że mogę wiele zaoferować klubowi - zwłaszcza w kluczowych momentach tego sezonu - zakończył Anderson.







