Solskjaer sfrustrowanym widzem

Ole Gunnar Solskjaer nie najlepiej czuje w roli widza po zakończeniu kariery piłkarskiej. Obecny trener Rezerw Manchesteru United zdecydowanie bardziej lubił mieć bezpośredni wpływ na grę.
Norweg może tylko przyglądać się walce swoich byłych klubowych kolegów o tytuł mistrzowski z Chelsea jednak mocno wierzy w końcowy sukces United.
"Jako piłkarz z niecierpliwością czekasz na mecz i jesteś odpowiedzialny za to co zrobisz. Jako kibic i fan masz gorzej, ponieważ możesz jedynie przyglądać się poza boiskiem. Jedyne co możesz zrobić to stać i mieć nadzieję" - powiedział Solskjaer.
"Ciągle jest szansa. Chociaż mieliśmy fatalny tydzień kiedy odpadliśmy z Bayernem i zremisowaliśmy z Blackburn. Nie można tego rozpamiętywać, był czas na odpowiedź i odpowiedzieliśmy. Jesteśmy na pozycji, na której chcieliśmy być."
Były napastnik Czerwonych Diabłów musiał zakończyć karierę trzy lata temu, ale są w United gracze w jego wieku, którym dane było grać dłużej i Norweg jest dla nich pełen podziwu.
"Jestem z nich zadowolony. Ja byłem zmuszony do odejścia i byłem szczęśliwy z dnia, w którym się to stało."
"Są zmuszeni do spojrzenia w lustro i zadania sobie pytania czy są w stanie rywalizować na najwyższym poziomie. Cała trójka moim zdaniem jest niesamowita" - dodaje "Morderca o twarzy dziecka".
Ryan Giggs, Paul Scholes i Gary Neville - tych piłkarzy ma na myśli Ole. Bardziej w swojej wypowiedzi skupił się na osobie Neville'a, który ma szansę na wyjazd na Mundial do RPA.
"Powrót jaki udał się Gary'emu po jego wszystkich kontuzjach był czymś nieprawdopodobnym. Nie będę zaskoczony jeśli dostanie powołanie na MŚ" - zakończył Solskjaer.
SESSION FIGHTER :)