Kanonierzy rozstrzelani! :D

Manchester United pokonał na wyjeździe Arsenal 3:1 (2:0) w hicie 24. kolejki Premier League. Kapitalne spotkanie w zespole Czerwonych Diabłów rozegrał Nani. To druga wygrana z Kanonierami w tym sezonie.
Wbrew wcześniejszym zapowiedziom w składzie Manchesteru United nie zagrał Nemanja Vidić. Serbskiemu obrońcy odnowiła się kontuzja nogi dlatego Sir Alex Ferguson na środku obrony postawił na Jonny'ego Evansa i Wesa Browna.
Sporo problemów w pierwszych minutach miał zwłaszcza Brown, którego cały czas nękał Andriej Arszawin. Rosjanin angielskim obrońcą zakręcił już w 3 minucie, ale posłał piłkę obok długiego słupka bramki strzeżonej przez Edwina van der Sara. Arszawin bliźniaczo podobną akcję przeprowadził dziesięć minut później. Także i tym razem nie trafił w światło bramki.
Manchester United pod bramką Manuela Almunii gościł często choć pierwszy strzał na bramkę goście oddali dopiero w 28 minucie. Nani dobrze opanował dośrodkowanie Rafaela, lecz jego strzał był już niecelny. Chwilę później uderzenie Portugalczyka zostało zablokowane przez obrońców Arsenalu.
Nani zmarnowanymi okazjami się nie przejął i w 33 minucie ponownie wziął na siebie ciężar gry. Portugalczyk, mimo asysty dwóch obrońców Arsenalu, zszedł ze skrzydła pod linię końcową, lekko podciął piłkę nad Manulem Almunią, a ten interweniował tak niefortunnie, że wepchnął futbolówkę do własnej siatki.
Cztery minuty później Nani znów wystąpił w roli głównej. Tym razem Portugalczyk na spółkę z Rooney'em wyprowadził szybką kontrę spod własnego pola karnego, podał na ósmy metr do rozpędzonego Anglika, który mocnym strzałem w długi róg nie dał szans Almunii.
Kanonierzy dobrą okazję na bramkę kontaktową zmarnowali w 39. minucie. W sporym zamieszaniu w polu karnym piłkę obok słupka posłał Arszawin. Tuż przed przerwą z równie kiepskim efektem strzelał Alexandre Song.
Drugą połowę Czerwone Diabły zaczęły od imponującego strzału Wayne'a Rooney'a zza pola karnego, który z problemami obronił Almunia. Hiszpan bezradny był jednak w 51 minucie kiedy na listę strzelców wpisał się Park Ji-sung. Koreańczyk otrzymał dokładne podanie od Michaela Carricka, holował piłkę przez całą połowę Kanonierów i ze stoickim spokojem posłał piłkę obok bezradnego Almunii. Dla Parka było to pierwsze trafienie dla United od czasu pamiętnej bramki w ostatnim półfinale Ligi Mistrzów z... Arsenalem.
Wysokie prowadzenie Manchesteru United wyraźnie poirytowało kapitana Arsenalu Cesca Fabregasa. Hiszpan dwukrotnie uderzał zza pola karnego, ale najpierw piłka przeleciała nad poprzeczką, a następnie trafiła wprost w ręce van der Sara.
Czerwone Diabły zadowolone z trzybramkowej skupiły się na kontratakach. W 75 minucie szybkie wyprowadzenie piłki spod własnego pola karnego mogło zakończyć się czwartą bramką dla mistrzów Anglii. Wayne Rooney na pełnej szybkości minął Emmanuela Eboue, ale strzelił obok bramki.
W 80 minucie odżyły nadzieje Kanonierów. Gospodarze szybko wznowili grę od rzutu wolnego. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska obrońcy United za słabo wybili piłkę, do której przed polem karnym dopadł Thomas Vermaelen i wpakował ją do siatki.
Bramka wyraźnie pobudziła londyńczyków, którzy zaczęli zaciekle atakować. Obrona Czerwonych Diabłów z próbami gospodarzy radziła sobie przyzwoicie. W 84 minucie fatalny błąd we własnym polu karnym popełnił Almunia, ale Nani, choć znalazł się w dogodnej sytuacji, nie potrafił pokonać hiszpańskiego bramkarza.
Do końca spotkania na Emirates Stadium było emocjonująco choć żadnej bramki już nie zobaczyliśmy (dobrą okazję w doliczonym czasie gry zmarnował Rooney). Dzięki wygranej nad Arsenalem Czerwone Diabły utrzymały jednopunktowy dystans do liderującej Chelsea.
Arsenal Londyn 1 - 3 Manchester United
Bramki: Varmaelen 80 - Almunia 33 sam., Rooney 37, Park 52
Arsenal: Almunia - Sagna (Bendtner 72'), Gallas, Vermaelen, Clichy - Song, Denilson (Walcott 61'), Fabregas - Rosicky (Eboue 72'), Arszawin, Nasri
Man Utd: Van der Sar - Rafael, Evans, Brown, Evra - Nani (Berbatow 89'), Fletcher, Carrick, Scholes, (Giggs 71'), Park (Valencia 87') - Rooney