MANCHESTER UNITED - OD KOŁYSKI AŻ PO GRÓB | Fotka.com

MANCHESTER UNITED - OD KOŁYSKI AŻ PO GRÓB

 

Po trudnym początku tego sezonu wieli spisywało Naniego na straty. Mówiono, że jest niedojrzały i że nie będzie choć w najmniejszym stanie zastąpić w składzie luki po Cristiano Ronadlo.

Tuż po nowym roku w Portugalczyka wstąpiły nowe siły i zaczął czarować publiczność swoimi występami, przyznając obecnie, że czuje się na Old Trafford rewelacyjnie.

- Na każdym treningu daję z siebie wszystko i to powód tego, że gram w większość spotkań.

- Jestem bardzo szczęśliwy w klubie. Zawsze kiedy wszystko układa się po twojej myśli chce się zostać w klubie na długie lata. Chce się grać w każdym meczu. Moim celem jest obecnie zostać częścią historii Manchesteru United - zakończył Nani.

Lubisz to?
konto usunięte
Każdy Kocha United
24 April 2010

 

Kontuzja pachwiny może wyeliminować Wayne'a Rooneya z gry do końca sezonu. Sir Alex Ferguson zapewnia, że sztab medyczny Manchesteru United zrobi wszystko, aby Wazza wystąpił w dwóch ostatnich meczach.

24-latek dzisiejszy mecz oglądał z trybun z powodu kontuzji, której nabawił się podczas czwartkowego treningu.

- Ciężko jest powiedzieć, jak długo potrwa absencja Rooneya. To może potrwać dwa lub trzy tygodnie - komentował boss Czerwonych Diabłów.

- Postaramy się go odzyskać, Wayne również jest strasznie zmotywowany do powrotu. Musimy jednak poczekać i zobaczyć co się będzie działo.

Medycy z Old Trafford będą się również musieli przyjrzeć Patrice'owi Evrze oraz Naniemu, którzy poczuli się źle w trakcie spotkania Tottenhamem: - Mieliśmy dzisiaj dwóch czy trzech zawodników, którzy narzekali na swoje samopoczucie.

- Patrice nie czuł się wczoraj za dobrze, dzisiaj natomiast było na tyle dobrze, że mógł zagrać. Może to przez ten upał lub coś, co zjedli. Być może w drużynie krąży jakiś wirus. Pozostało osiem dni na odzyskanie zdrowia, więc mamy nadzieję, że wydobrzeją - zakończył sir Alex.

Lubisz to?
konto usunięte
szkoda ze nie zagra
24 April 2010

VS

Manchester United pokonał Tottenham Hotspur 3:1 (0:0) i przynajmniej do niedzieli będzie liderem Premier League. Mistrzowie Anglii zwycięstwo zawdzięczają dwóm bramkom Ryana Giggsa i trafieniu Naniego.

"Czerwone Diabły" do spotkania z londyńczykami przystąpili bez Wayne'a Rooneya. Anglik ze względu na uraz kostki nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych. Na tej zasiadł natomiast Owen Hargreaves.

Mecz na Old Trafford rozkręcał się bardzo powoli. W pierwszej połowie Manchester United był zespołem wyraźnie lepszym, ale nie potrafił znaleźć recepty na dobrze grających w defensywie zawodników Tottenhamu.

Pierwszą groźną sytuację pod bramką Spurs "Czerwone Diabły" stworzyły dopiero w 28. minucie. Po wrzuceniu piłki przez Patrice'a Evrę w polu karnym gości powstało spore zamieszanie. Futbolówka spadła pod nogi Dymitara Berbatowa, ten zdecydował się na strzał, lecz w ostatniej chwili został zablokowany przez Ledleya Kinga.

Chwilę później znów było groźnie pod szesnastką Heurelho Gomesa. Fantastycznym prostopadłym podaniem Antonio Valencię obsłużył Rafael. Ekwadorczyk oddał jednak zbyt lekki strzał, by zaskoczyć golkipera Tottenhamu.

Jeszcze przed przerwą kolejną szansę miał Berbatow - strzelił jednak wysoko nad bramką.

Po zmianie stron spotkanie zrobiło się znacznie ciekawsze. Już chwilę po wznowieniu gry dogodną sytuację zmarnował Roman Pawluczenko.

W 57. minucie kibice na Old Trafford zerwali się wreszcie z krzesełek. Ładną akcję przeprowadził Berbatow, wpadł w pole karne, odegrał piętką do Evry, a Francuza sfaulował Benoit Assou-Ekotto. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Ryan Giggs i wykorzystał rzut karny.

Z prowadzenia Manchester United nie cieszył się długo. W 69. minucie Tottenham egzekwował rzut rożny, a przy biernej postawi obrońców piłkę głową do bramki skierował Ledley King.

Stracona bramka nie spowodowała desperackich ataków "Czerwonych Diabłów". Sir Alex Ferguson widząc bezradność swoich zawodników wprowadził na plac gry Federico Machedę. Włoch miał ogromny wpływ na rozwój wypadków na boisku.

W 81. minucie akcję rozpoczął Darren Fletcher. Szkot podał do Machedy, ten błyskawicznie oddał piłkę do Naniego, Portugalczyk wpadł w pole karne i piękną podcinką pokonał Gomesa.

Nani na ustach kibiców znalazł się też pięć minut później. Portugalczyk umiejętnie zwolnił akcję tuż przed polem karnym, a biegnący za nim Wilson Palacios nie wytrzymał presji i sfaulował Portugalczyka. Do piłki po raz drugi podszedł Ryan Giggs. Pełniący obowiązki kapitana Walijczyk znów się nie pomylił i było już wiadome, że Manchester United tego spotkania nie przegra.

 

Manchester United 3 - 1 Tottenham Hotspur

 

Bramki: Giggs 58' (k.), 86' (k.), Nani 81' - King 70'

Man Utd: van der Sar - Rafael (Macheda 79'), Evans, Vidić, Evra (O'Shea 67') - Fletcher, Scholes, Giggs - Valencia (Carrick 60'),
Nani, Berbatow.

Tottenham: Gomes - Assou-Ekott, Dawson, King, Bale - Bentley (Lennon 66'), Huddlestone, Palacios, Modrić - Pawluczenko (Crouch 75'), Defoe (Gudjohnsen 55').

Lubisz to?
konto usunięte
Bravo Manchester jesteście nie pokonani
24 April 2010

Były reprezentant Oranje Jaap Stam wyjawił, iż odejście z Manchesteru United nie było dla niego łatwe zwłaszcza, że bardzo kochał grę w klubie z Old Trafford.

Sir Alex sprzedał Stama po tym jak Holender opublikował w autobiografii kontrowersyjne sprawy związane z klubem jednak przyznał, że popełnił błąd pozbywając się tak wspaniałego obrońcy.

"Cieszyłem się z gry w United i życia w Manchesterze, więc odejście z klubu było trudnym momentem w moim życiu" - powiedział Stam w wywiadzie dla Daily Mirror.

"Wszystko potoczyło się bardzo szybko ze względu na rejestrację piłkarzy do Ligi Mistrzów - Lazio chciało zgłosić mnie do tych rozgrywek.

"Nie był to miły okres w moim życiu jednak takie rzeczy dzieją się w futbolu - piłkarze przychodzą i odchodzą, pech chciał, że padło na mnie."

"Miło spędziłem czas na Old Trafford - poznałem mnóstwo ludzi i z każdym miałem dobre relacje - z trenerem, piłkarzami, całym sztabem szkoleniowym jak i fanami."

Już niebawem Stam powróci na Old Trafford by zagrać charytatywnie w meczu organizowanym przez Sport Relief .

"Od momentu transferu do Lazio nie grałem na Old Trafford, wspaniale będzie wrócić i spotkać się ze starymi przyjaciółmi."

"Miło wspominam okres, w którym grałem dla United. Mam nadzieję, że zostanę ciepło przywitany."

"Ciągle pamiętam jak wchodziłem do tunelu przed meczem i słychać było tłum kibiców, to wspaniałe uczucie i jestem podekscytowany na myśl o powrocie na Old Trafford."

"Grałem w różnych drużynach jednak ekipa z 1998 roku była najlepsza, a ja byłem jej częścią. Drużyna była odpowiednio zbalansowana i zawsze wierzyliśmy w siebie."

Lubisz to?

Sir Alex Ferguson przyznał, iż popełnił błąd pozwalając odejść Jaapowi Stamowi do zespołu Lazio Rzym w 2001 roku.

Holenderski obrońca został sprzedany do Serie A za 16,5 milionów funtów po ukazaniu się jego autobiografii. Ferguson przyznał, że sprzedaż 38-latka była jego jedną z nielicznych pomyłek w karierze na Old Trafford.

"Sprzedaż Jaapa był jednym z moich błędów popełnionych w karierze szkoleniowca. Na szczęście nie zaliczyłem zbyt wiele takich pomyłek" - powiedział 68-latek dla "Daily Mirror".

"Dostaliśmy wtedy ofertę od Lazio opiewającą na 18,5 milionów funtów. Jednak ostatecznie sprzedaliśmy Stama za 2 miliony mniej. Nie mogliśmy odrzucić tak interesującej oferty. Jaap miał wtedy już 30 lat i później mogliśmy za niego tyle nie dostać."

"Byłem przekonany, że Laurent Blanc oraz młodzi zawodnicy tacy jak Wes Brown czy John O'Shea godnie wypełnią lukę po Holendrze. Jednak jak się okazało Stam był wręcz nie do zastąpienia."

Ferguson wypowiedział się również na temat znakomitego kwartetu jakim dysponował w 1999 roku. Chodzi oczywiście o Dwighta Yorke'a, Andy'ego Cole'a, Ole Gunnara Solskjaera oraz Teddy'ego Sheringhama. Ta czwórka piłkarzy w największym stopniu przyczyniła się do zdobycia potrójnej korony przez zespół Czerwonych Diabłów.

68-letni Szkot uważa, że posiadanie tak bogatej kadry nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem gdyż nie dla każdego znajduje się miejsce w wyjściowej jedenastce.

Najczęściej podstawowymi zawodnikami byli Yorke oraz Cole co powodowało, iż Sheringham oraz Solskjaer musieli zadowolić się tylko rolą rezerwowych.

"Duet Yorke-Cole był fantastyczny i nie do zastąpienia. Z tego co dobrze pamiętam to w którymś z sezonów razem zdobyli 52 bramki."

"Według mnie był to wtedy najlepszy duet napastników w Europie, o którym marzył każdy szkoleniowiec."

"Czasami trudno było mi trzymać Ole i Teddy'ego na ławce, ale widząc kapitalną współpracę Andy'ego z Dwightem nie mogłem po prostu postąpić inaczej."

"Jednak w głębi ducha czułem wielką satysfakcję widząc, że mam czterech świetnych piłkarzy walczących o podstawowy skład. Czasami przeżywałem niemały ból głowy ustalając wyjściową jedenastkę, a tym samym odsyłając dwóch graczy na ławkę. Ale tamten sezon to popis Cole'a i Yorke'a i oni zawsze byli pewni miejsca w wyjściowym składzie."

Lubisz to?

Sir Alex Ferguson szybko zareagował na ostatnie prasowe rewelacje na temat odejścia Bena Fostera z Manchesteru United i zdementował wszystkie plotki o ewentualnej sprzedaży angielskiego golkipera.

Foster bieżący sezon zaczynał jako numer jeden w bramce Manchesteru United gdyż kontuzjowany był Edwin van der Sar jednak nie sprostał zadaniu i popełnił kilka kardynalnych błędów przez co przegrał rywalizacje z Tomaszem Kuszczakiem.

Były bramkarz Stoke zaprzepaścił sobie tym samym szanse wyjazdu na Mistrzostwa Świata z reprezentacją Anglii i został zdegradowany do Rezerw, a to zdaniem mediów daje mu podstawy do tego aby poszukać sobie nowego pracodawcy.

"Ben miał pecha" - tłumaczy Ferguson. "On popełnił kilka błędów na początku sezonu i Tomasz Kuszczak odebrał mu miejsce w składzie. Forma Tomka była wybitna, za każdym razem jak grał spisywał się wyśmienicie."

"No i co miałem zrobić? Miałem wystawiać Bena dlatego, że jest Anglikiem czy Tomka w wysokiej formie?"

"Mimo wszystko Ben posiada fantastyczny talent i jestem pewien, że przyszły sezon będzie dla niego lepszy."

"On niedawno podpisał z klubem nowy kontrakt i do tej pory na nic się nie skarżył, więc jeśli chcecie znać moje zdanie to Ben zostaje z nami."

Lubisz to?
konto usunięte
jednak zostaje to gorzej dla Kuszczaka
23 April 2010

John O'Shea pochwalił wiarę i zaufanie jakie Manchester United pokłada w swoich młodych zawodników. Irlandczyk uważa, że głównie dzięki temu Czerwone Diabły wciąż odnoszą sukcesy. Podopieczni Sir Alexa Fergusona walczą o czwarte z rzędu mistrzostwo Premier League mając do rozegrania jeszcze trzy mecze i tracąc tylko jeden punkt do prowadzącej w tabeli londyńskiej Chelsea.

W ostatnim spotkaniu Czerwone Diabły wygrały derby Manchesteru po bramce Paula Scholesa w doliczonym czasie gry. Gdyby nie gol 35-letniego wychowanka mistrzów Anglii Man Utd miałby nikłe szanse na prześcignięcie Chelsea. Według O'Shea to właśnie system szkolenia młodych zawodników, z którego wywodzą się tacy piłkarze jak wspomniany Scholes czy Ryan Giggs stworzył z Manchesteru United klub, który regularnie walczy o najważniejsze trofea.

Scholes i Giggs byli częścią drużyny, która w 1992 roku wywalczyła FA Youth Cup. Wówczas oprócz wspomnianej dwójki grali w niej tacy zawodnicy jak David Beckham, Gary Neville czy Nicky Butt stanowiący kilka lat później o sile Czerwonych Diabłów. John O'Shea, który również jest wychowankiem klubu uważa, że stawianie na młodych to przepis na sukces.

- To właśnie dzięki temu klub odniósł tyle sukcesów i był w stanie przez tyle lat utrzymać odpowiednią strukturę - mówił w wywiadzie dla Sky Sports. - Mam 28 lat, w zasadzie prawie 29, nie mówiąc już o Giggsie czy Scholesie. To zasługa klubu, że potrafili utrzymać formę, a ich obecność dobrze zrobiła drużynie, bo ta wciąż odnosi sukcesy.

Wydawało się, że szansa na zdobycie mistrzostwa wymknęła się z rąk Manchesteru United, szczególnie po porażce z Chelsea na Old Trafford. Jednak po wygranej z Man City i stracie punktów The Blues w wyniku przegranej z Tottenhamem nadzieje na tytuł znów odżyła. W następnych dwóch kolejkach ligowych Czerwone Diabły swoje mecze rozegrają przed spotkaniami Chelsea, więc mogą dodatkowo zwiększyć presję na liderach tabeli.

- Wystarczył jeden weekend i nagle mamy zupełnie inną sytuację, w dodatku w najbliższych meczach będziemy grać jako pierwsi - dodał Irlandczyk. - Na nas również ciąży presja, ale na Old Trafford musimy być pewni siebie. Nawet jeśli przyjeżdża do nas Tottenham, który jest w świetnej formie trzeba skupić się na sobie i zrobić to co należy, a potem obserwować rozwój sytuacji.

- Z reguły gdy jakaś drużyna ponosi porażkę nie mówi się o tym zbyt wiele, ale gdy to my przegrywamy od razu ogłasza się kryzys. Pamiętam jak pierwszy raz wygrałem mistrzostwo w 2003 roku mimo, że wcześniej prasa rozpisywała się o "upadającym imperium". Zawsze tak było, dziennikarze nie mogą się doczekać by dobrać się do zwycięzców, ale my wciąż udowadniamy im, że się mylą.

 

AKTYWNOŚĆ - 416 MIEJSCE (- 18)

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?

Nani uważa, że więcej piłkarzy Manchesteru United powinno wziąć ciężar zdobywania bramek na swoje barki jeśli marzy im się czwarty tytuł mistrzowski w Anglii z rzędu.

Portugalczyk jest zadowolony z formy strzeleckiej Wayne'a Rooney'a, ale nie jest zadowolony, że reszta piłkarzy tak mało pomaga Anglikowi w zdobywaniu goli.

Rooney strzelił w tym sezonie 34 bramki i jest to liczba o 22 większa niż u kolejnego strzelca - Dymitara Berbatowa, który tych bramek ma 12.

Były zawodnik Sportingu Lizbona strzelił jedynie trzy bramki w sezonie 2009/2010 i pomimo, iż często błyszczy swoją formą w tym roku to chciałby trafiać do siatki znacznie częściej.

"Chcę strzelać więcej goli. Potrzebujemy więcej piłkarzy, którzy strzelaliby więcej bramek, ponieważ jeśli w drużynie strzela głównie jeden zawodnik to nie jest dobre dla drużyny" - twierdzi Nani.

Portugalski skrzydłowy nie był zadowolony kiedy Sir Alex Ferguson sadzał go na ławkę jednak w roku 2010 niespełna 24-letni piłkarz zasłużył na pierwszy skład.

"Dobrze prezentowałem się na treningach i to głównie dzięki temu jestem co tydzień w składzie United."

"Jestem bardzo szczęśliwy w tym zespole. Oczywiście jeśli grasz regularnie i wszystko idzie w dobrym kierunku wtedy myślisz aby zostać tu na długie lata. Chcę być częścią historii tego klubu" - dodaje Nani.

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?

Rezerwy Manchesteru United przegrały 0:2 z Manchesterem City w ostatnim spotkaniu fazy grupowej rozgrywek o Manchester Senior Cup. Taki rezultat oznacza, że Czerwone Diabły nie zdobędą potrójnej korony, bowiem w finale zagrają ich rywale zza miedzy.

Zwycięstwo w tym spotkaniu zapewniało występ w finale pucharu, w którym na rywala czekał zespół Bolton Wanderers. O porażce gospodarzy czwartkowego spotkania zadecydowały gole Roberta Maka i Andrew Tutte'ego na kilkanaście minut przed końcowym gwizdkiem.

Czerwone Diabły nie pokazały energii i opanowania, które prezentowały przez większość obecnego sezonu i tylko dzięki serii skutecznych interwencji Bena Fostera tak długo utrzymywał się bezbramkowy remis. Najpierw w 9 minucie udanie sparował piłkę po uderzeniu Alexa Nimely'a z ponad 20 metrów choć w tej sytuacji angielski bramkarz miał sporo szczęścia, bowiem napastnik Man City mógł zdobyć gola po dobitce, na szczęście spudłował.

Kolejną okazję na strzelenie gola dla przyjezdnych miał David Ball, ale jego uderzenie z dystansu również obronił Foster. Chwilę później w dogodnej sytuacji niecelnie główkował Abdisalam Ibrahim.

Drużyna Manchesteru United nie potrafiła stworzyć sobie tak dogodnych okazji w pierwszej połowie. Z nielicznych dobrych akcji można jedynie wymienić świetne podanie od Federico Machedy do Joe Dudgeona niestety przecięte przez obronę Man City. Wybicie było o tyle szczęśliwe, że odbiło się od Febiana Brandy'ego i wpadło wprost w ręce golkipera Loriusa Kariusa.

Kilka minut później Brandy upadł w polu karnym po interwencji Reece'a Warbara jednak arbiter nie podyktował rzutu karnego. Szanse na zdobycie goli przed przerwą mieli jeszcze Dedryck Boyata dla The Citizens i
Ritchie De Laet dla gospodarzy jednak obaj obrońcy niecelnie główkowali.

Druga połowa spotkania była bardziej wyrównana, ale piłkarze stworzyli mniej sytuacji bramkowych. Choć już w 52 minucie Manchester City powinien był wyjść na prowadzenie. Niecelny strzał w zamieszaniu w "szesnastce" Man Utd oddał Boyata i wciąż było 0:0.

Drugą szansę na gola miał De Laet, który otrzymał piłkę po rzucie wolnym wykonywanym przez Olivera Norwooda. Belgijski obrońca trafił jednak tylko w boczną siatkę. Kilka minut później świetną interwencją popisał się Foster zatrzymując strzał Balla.

Na trzynaście minut przed końcem Nimely świetnym prostopadłym podaniem obsłużył Maka, który bez problemu wyprzedził Olivera Gilla i pewnym strzałem pokonał bramkarza Man Utd dając gościom prowadzenie. Nie minęły dwie minuty, a Tutte ustalił wynik meczu na 2:0 po strzale zza pola karnego jednocześnie zapewniając swojemu zespołowi występ w finale.

Manchester United (R) - Manchester City (R) 0:2 (0:0)
77' Mak, 79' Tutte

Man Utd: Foster - Wootton, De Laet, Gill, Dudgeon - Stewart (76' Pogba), C. Evans, Possebon, Norwood - Macheda (58' W. Keane), Brandy (81' R. Brown)

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?

 

Ruud van Nistelrooy stanął w obronie krytykowanego Dymitara Berbatowa i zaapelował do Bułgara by ten nie odchodził z Manchesteru United tego lata.

Berbatow od czasu swojego transferu z Tottenhamu nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Angielska prasa zaczęła spekulować, że Sir Alex Ferguson będzie skłonny sprzedać Bułgara aby odzyskać choć część z wydanych na niego 30 milionów.

- Wyobrażam sobie w jakiej jest sytuacji. Kosztował 30 milionów, oczekiwania kibiców były spore i na razie ich nie spełnił - mówi Ruud van Nistelrooy, były zawodnik mistrzów Anglii.

- Berbatow nie gra regularnie co na pewno jest rozczarowaniem, bo oczekiwania wobec jego osoby były bardzo wysokie.

- Myślę, że przy wsparciu menadżera i kolegów z zespołu powinien nadal grać w Manchesterze United. To jeszcze nie czas aby odszedł.

- Gra na Old Trafford dopiero drugi sezon i uważam, że powinien zostać na kolejny rok. Nie opuściłbym klubu tak łatwo. Wiem jak to jest, kiedy odejdziesz to już tam nie wrócisz.

- W Manchesterze United miałem fantastyczny czas. Zapamiętam te niewiarygodne pięć lat spędzonych w tym klubie. Miałem też to szczęście, że grałem w Realu Madryt i te kluby stawiam na równi.

- Gdzie można odejść z Manchesteru United? Chyba tylko do Madrytu. Pozostałe zespoły to nie to samo - dodał van Nistelrooy.

Lubisz to?
konto usunięte
Czuję, że następny sezon będzie już należał do Dymitara :)
23 April 2010
1 169 170 171 172 173 412